wtorek, 8 maja 2018

Jestem rozżalona

Dnia pięknego kwietnia dwudziestego siódmego zadryndał mój telefon ukochany motywem przewodnim z Fairy Tail. Jak się okazało w trakcie rozmowy pani z Agencji Zatrudnienia dostała w łapki moje CV z Fundacji i zapragnęła ze mną taką rozmowę przeprowadzić. Odpowiadałam szczerze, ale przeszkolona na pytania zadawane, nieco w duchu się zdziwiwszy, że taka rozmowa na telefon jest ogarniana.

Na koniec jednak okazało się, że cieszyć się co nie ma wcale, gdyż, jak mi wyjaśniono, rozmowa face to face będzie jeszcze przeprowadzona. Kiedy? Hugo wie (albo Hugolina i dzieci), bo weekend długi i wszystko poprzesuwane, koleżanka z którą ma być rozmowa na majówkę wyjechała i Pani do mnie zadzwoni najpóźniej do siódmego.

Oczywiście, zdziwiona nie byłam, że siódmy minął (u Wiedźmy Rodzicielki na urodzinach) a telefonu jak nie było tak milczał.

Dzisiejszym za to rankiem dwie próby z Panem pośrednikiem skontaktowania podjęłam aż za trzecia się udało i gradem pytań zasypałam. Wedle Pana znawcy powody dwa główne być mogą powściągliwości pracodawców w dzwonieniu do mnie.

Numero uno, ze w Jaworznie mieszkam, a przeca oferty z Katowic, "a jak Pani wie, im bliżej , tym lepiej". Szkoda ino, że mi tego, gdy się zapisywałam nie powiedzieli, że pracodawcy kryterium mieszkaniowe aż tak rozważać będą.

Numero duo, że na CV napisane mam prace fizyczne (cóż, mogłam o nich nie pisać, ale ośmioletnią przerwę w zatrudnieniu pewnie by na karp małolata posiadania by zwalili i byłoby gorzej) i że doświadczenia nie mam. No ja bardzo przepraszam, ale skoro projekt nazywa się Wybierz Drogę Kariery, to ja właśnie taką drogę wybrałam. Dodam, że staże z definicji mają przygotować świeżaka do pracy w zawodzie.

Szkoda tylko, że z definicji.

Pan pośrednik kazał mi zadzwonić tam gdzie nie oddzwoniono, bo to podobno pokaże, że mi zależy. Dowiedziałam się, że termin rozmowy oczywiście będzie i że do trzynastej mnie powiadomią.

I zgadnijcie co?

Oczywiście, że do mnie nie oddzwoniono.

(zastanawiam się, czy ponowny telefon jutro będzie zależeniem mi, czy może już natręctwem?) 

I ja wszystko rozumiem, że weekend długi, ze ludzie pracują, że zajęci są i tym podobne. Ale nie mogę jakoś powstrzymać swego rozżalenia. Bo już zwyczajnie minęło tyle czasu, że ja im w nic już nie wierzę...

5 komentarzy:

  1. kurcze, współczuję, ale wiesz co, jestem pewna, że na Ciebie czeka praca, na pewno!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. kwestie 2
    1) ja im bardziej namolna jestem tym częściej uzyskuję to, o co zabiegam (nie wiem czy tu zadziała)
    2) czy Ty nie możesz powiązać jakoś swojego nicka z komentarzy z obecnym blogiem? Bo qrna Olek ciężkawo mi tu do Ciebie trafiać... Z telefonu w ogóle a z lapciaka też nie zawsze się udaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -> 2 W zasadzie to chyba już mogę :)
      -> 1 Nie cierpię być namolna.. zwłaszcza jak mi ktoś wyraźnie nie chce dać tego o co proszę grzecznie a w tej sytuacji nawet nie mogę stać się trudnym klientem

      Usuń
  3. Zauważyłam, że staże to często jedna wielka ściema. Ale...nie można się poddawać. Trzymam kciuki za dalsze poszukiwania, mimo że to wyboista droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle powoli przestaje już wierzyć w jakiekolwiek staże...

      Usuń