Pamiętam, że jak
przyszła do mnie tego pierwszego dnia, lekko rozejrzała się
ciekawie po czym znalazła najmniejszy pokój najbezpieczniejsze
miejsce i spędziła tam bite 5 godzin nie wyściubiając nosa.
Zawsze byłam ciekawa co wtedy myślała, ale nigdy mi nie
powiedziała.
Pamiętam, że po
pierwszej nocy szukałam jej po całym mieszkaniu nie na żarty
przestraszona, że wyparowała z, zamkniętego przecież, domu.
Znalazłam ją pod zlewem. Wejść weszła, ale szafki od wewnątrz
otworzyć już nie potrafiła.
Pamiętam, jak
kiedyś zaszczyciła mnie swoim ciepłem przez całe trzy sekundy,
gdy położyła mi się na kolanach. No może cztery, udało mi się
przecież zrobić zdjęcie.
Pamiętam pierwszego
sylwestra, gdy siedziałam z nią najpierw w łazience, a potem
pozwoliłam ukryć się w szafie przed hukiem. Potem już się nie
przejmowała.
Pamiętam jak myłam
okna. Straciłam ją z oczu na dwie sekundy i już była po drugiej
stronie parapetu. Serce mi wtedy mało przez gardło nie wyskoczyło.
Podobnie jak wtedy, gdy ponownie nie umiałam jej znaleźć, a tym
razem schowała się na szafie między kontenerkiem, a zapasową
kuwetą i całą masą folii bąbelkowej.
Pamiętam jak
wskakiwała do wanny i głośno ze mną dyskutowała na ten temat,
albo jak morderczo patrzyła, gdy ją wykąpałam. Była bardzo nie
zadowolona, gdy się ją kąpało, ale nie uciekała, jedynie
oburzała się słusznie i wyrażała swoje zdanie.
Pamiętam jak
pierwszy raz dałam jej przysmak, a także jak kiedyś zwymiotowała
po zbyt łapczywym piciu zimnej wody. Pamiętam, jak wyciągała
łapkę by coś jej dać i jak głośno prosiła, by pozwolić jej
spróbować wszystko, co robiło się w kuchni. Tym sposobem
dowiedzieliśmy się, że nie lubiła ziemniaków, ogórków,
pomidorów ani jabłek.
Jeszcze zanim
wprowadził się Zaklęcie, przesiadywała ze mną przy komputerze i
razem prowadziłyśmy gildię.
Miała specyficzny
sposób oznajmiania, że jest głodna. Wołania na kanapę, by ja
pogłaskać i uśmiechania się krzywo z jednym kącikiem pyszczka
podniesionym do góry. Lubiła czytać ze mną książki niedzielnymi
porankami i grzać się w cieple komputera Zaklęcia. Lubiła leżeć
w słońcu latem na parapecie i wylegiwać się na kartonie. Lubiła
głaskanie po brzuszku i surowego kurczaka.
Lubiła nie być
sama, ale nigdy nie narzekała, gdy musiałam iść do pracy.
A kiedy pierwszy raz
sama się do mnie przytuliła, po prostu się popłakałam….
Wciąż bardzo za
nią tęsknię…




