piątek, 27 września 2019

O zdrowiu kociary i kota.


Z moim zdrowiem się ostatnio troszkę popieprzyło.

Zacznijmy jednak od lepszych wiadomości.

Zgubiłam się w Katowicach, ale jak się już znalazłam to dotarłam na badanie i nie wyhodowali mi grzyba na palcu. Zajebiście dobra nowina. Lepsza by było wyhodowanie jabłka, albo gruszki, w końcu owoce takie drogie, ale wezmę co dają. Za dwa tygodnie dermatolog, zobaczymy co powie.

Pani zdrowa już nie będzie. Ginekolog mnie nie pocieszył za cholerę, w zasadzie to boje się jak sam skurwesyn, ale mówi chłop, że póki takie małe to nie jest najgorzej. Potem wytniemy

Na domiar wszystkiego kręgosłup mój 32 letni stwierdził ostatnio, że pierdole nie robię i załatwił mi L4. Załatwił mi też wyjście 350 zł z mojego portfela, bo na rehabilitacje na NFZ kazano mi czekać do lutego. Mój kraj taki piękny. Ale mówię wam, prądy na plecy, rewelka. Na ostatniej sesji zasnęłam tak mnie pieściło :P Wiedźma Rodzicielka pożyczyła mi Kosmodisk. Tak, zakupy mango i te sprawy. O dziwo działa, więc jak wiem, że będę się nadwyrężać wkładam go profilaktycznie i jakoś idzie żyć póki co. Ale Pani zdrowa już nie będzie, teraz trzeba zawalczyć, by nie było gorzej - a rehabilitacja za pół roku i walcz sobie człowieku. Wybieram się zatem na basen.

Dopadła mnie też jesień, ale twardo stawiłam jej czoła, zwłaszcza, że na piątek byłam umówiona z dziołchami na piwo (serio kalendarz google to przydatna rzecz jednak, bo ostatnio mam wszędzie dużo różnych wizyt i spotkań), w związku z powyższym w ruch poszedł Agrentin T (serio cudo) i w trzy dni pozbyłam się bólu gardła i kataru, choć tego drugiego to już za pomocą innego specyfiku.

Bóle po prawej nie są ani kamienicą nerkową ani wyrostkiem robaczkowym. Nie są też chyba niczym innym a przynajmniej niczym co wyszłoby na USG. Doktor popatrzyła na mnie z politowaniem i w zasadzie nie dała mi pomysłu na żadne inne badanie celem wyjaśnienia tego zjawiska. Normalnie kurwa mam pojebany organizm i już. Diagnoza godna Dr Hous'a.

A no i zaczęłam się ostatnio odchudzać. To znaczy, zaczęłam liczyć kalorię, to znaczy wytrzymałam na tym miesiąc i uznałam, że jestem uwięziona. Co oznacza,że teraz będę miała trochę więcej czasu. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę o ile dłużej trzeba siedzieć w kuchni jak się to wszystko waży i zapisuje. Co prawda ileś tam zrzuciłam 4 czy 5 kg, ale potem stanęło i jak zwykle, potwierdzając moją teorię o magicznej trójce, moje wszelkie wysiłki przestały przynosić jakiekolwiek efekty, więc po prawdzie przestałam się wysilać.

Kota moja za to znów schudła. Te 100 gram co niby przytyła to poszły chyba przy kolejnym wypróżnieniu. Podskoczyła jej tarczyca, więc pani doktor zaleciła podwojenie dawki leku. No pomogło, nie powiem, że nie. To znaczy wynik na tarczyce ma niższy, ale za to znów wydziera się do zamkniętych okien i otwartych drzwi. Zaczynam myśleć, że Kota moja to się na jakieś Talent Show trenuje, bo bardzo się peszy jak się zorientuje, że na nią patrze ^^ Leczenie kota w naszym kraju jest równie drogie jak leczenie człowieka, lekką ręką miesięcznie 3-4 setki wychodzą, ale kocham ją jak własne dziecko, którego nigdy mieć nie będę, więc nie narzekam ;)

A jak tam Wasze zdrowie przy jesieni?

sobota, 21 września 2019

RMF potrafi obrzydzić każdą piosenkę.

Serio, każdą. Nawet jeśli się ją lubi to słuchając ją cztery razy czasem pięć na osiem godzin, pięć czasem sześć razy w tygodniu jest się na zajebiście dobrej drodze by ją znienawidzić. Najgorzej budzić się w nocy jak Ci się takie coś telepie po łepetynie

„Krótkie są momenty, krótkie dni,
Krótkie, szare noce, długi wstyd „
Krótkie są momenty,
krótkie momenty krótkie mam momenty...”

Druga w nocy. Po pół godzinie zmuszania się do myślenia o czymś innych (kiedy krótkie momenty uparcie przedzierają się przez moje świadome myśli jak tło, zbyt głośno puszczone radio, mimo że w domu cisza i nawet kot o dziwo śpi) zapadam w końcu w zmęczony sen

Trzecia dwadzieścia nad ranem i Pola domagająca się uwagi:

„O Pola nie daj się im, o Pola nie daj się im, o Pola nie
Dasz radę, wierzę w ciebie
Wiem, że masz swoje troski, twój świat nie jest boski
Na ulicach miast zakrywasz twarz, jak wielu z nas „

kolejna walka, trudniejsza znów bo jeszcze nie wypoczęłam po poprzedniej. Ale w końcu wygrywam. Ponownie zapadam w wymęczony sen.

Szósta rano:

„Cyklady na cykladach!

No kurwa mać, pospane.

Idę do pracy i znów to samo i w kółko, dopóki nie skończy się szał na najnowsza piosenkę Męskiego Grania, czy innej Węgiel i tym razem wałkują coś innego aż do obrzydzenia.

Też tak macie?

P.S. Tak, wiem, nie było mnie długo. O tym za parę dni.