Każdy ma swojego Pana Murów - strach, który nie pozwala im zrobić czegoś lub wręcz pcha ich do zrobienia czegoś innego.
Jej Pan Murów miał używanie przez ostatnie osiem lat. Rósł w siłę i powiększał swoje królestwo.
Kiedy po Tomku pojawił się Mag, jeszcze przed ślubem z Krótkim, Vill walczyła wszystkimi siłami z czarnymi rycerzami Pana Murów. Tymi myślami, które przekonywały ją, jak będzie i że Mag, to nie jest dobry wybór na przyjaciela. Rzeczywiście nie był, ale to nie zmieniło faktu, że rycerze ranili ją, gonili, sprawiali, że czuła się zaszczuta.
Podobnie było z Krótkim. Z tym, że w przeciwieństwie do Maga, Krótki wydawał się zawrzeć pakt z Panem Murów. Wiedziała, że to fizycznie nie możliwe, a jednak odnosiła takie wrażenie...
Niemal za każdym razem, gdy chciała czegoś innego niż Krótki, on wzbudzał w niej poczucie winy. Krzyczał, wymagał swojego, tak nią zakręcał, że w rezultacie rezygnowała z tego co zamierzała, byleby jemu było dobrze. Byleby on był szczęśliwi. Wszak jej rola tkwiła w uszczęśliwianiu Krótkiego czyż nie? To Krótki był ważny, nie ona.
Nie mów mu, że Ci się to nie podoba, zezłości się.
Nie mów mu, że chciałabyś coś innego, będzie się gniewał.
Ukryj swoje pragnienia, jeśli nie zgadzają się z jego, bo i tak po kłótni na jego wyjdzie.
Nie wyjawiaj mu jego wad, bo się obrazi.
Nie żądaj od niego zmiany, bo znów będzie spał na podłodze.
Tak więc kryła się i kuliła ze swoimi pragnieniami, a Pan Murów miał używanie...

Wiesz co? Ja doszłam do tego wszystkiego dopiero jak się rypło. Uciekaj zanim się rypnie, bo potem będzie znacznie gorzej.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy może być gorzej..
UsuńKurcze,no niezbyt ciekawie. Pan Mąż powinien się ogarnąć i to szybko,bo może wiele stracić...
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/