poniedziałek, 7 listopada 2016

A działo się cz 14 - Księżniczka

Księżniczka to typ kobiety rządzącej. Taka damska wersja Krótkiego. Kiedy ma zły humor wszystkim na około się obrywa. No, wszystkim, którzy są niżsi rangą, czyli generalnie wszystkim poza szefostwem.

Bo Księżniczka wszystko wie.
Bo Księżniczka na wszystkim się zna.
Bo Księżniczka ma zawsze racje.
Bo Księżniczka ma prawo się stresować.

Zdarzyło się, iż Księżniczka w przypływie dobrego humor ostrzegła lojalnie, że może powarkiwać, bo przecież córkę lat czternaście do polski puszcza samolotem, samą. Nerwy mogą ją zeżryć, a że Wy za to oberwiecie to już inna broszka.

Zdarzyło się także, iż największy z klientów fabrycznego kurnika, jak zwykle potrzebował zamówienie, jak zwykle duże, jak zwykle na wczoraj. Jak zwykle w 9 godzinach trza było zmieścić trzy doby.

Księżniczka na maszynie mrożącej od rana latała jak szalona, jakby miała mrówki w gaciach. Vill raz jej niechcący stanęła na drodze.

- Vill, kurwa rusz się, pot mi się po dupie leje, nie mam czasu!

Odsunęła się zatem grzecznie. Dnia poprzedniego z powodu właśnie tego klienta została w pracy aż do siódmej. Tegoż dnia Biurokrata poprosił ją, by zapakowała ostatnie 20 sztuk. Uczyniła to więc.

W tej felernej chwili Księżniczka wpadła do pokoju.

- Po chuj to kurwa robisz? - wydarła się - tamto ci kazałam robić, to cie powinno chuj obchodzić.

Pękło coś w Vill tego dnia. A może terapia w końcu zaczęła skutki przynosić. Dość wiedzieć, że nerw ją wziął i słusznym okoniem stanęła do Księżniczki.

- Chciał bym mu to kurwa zapakowała, to mu pakuje tak?!

Księżniczka słowa nie powiedziała. Wyszła. za to Vill usiadła do swojej pracy, lekko oszołomiona cała sytuacja.

- Przysięgam ci Jo - powiedziała - jak bogackiego się z nią dziś pokłócę.
- Co? - zapytała Jo, bo maszynka do drilowania jej halasowała.
- Nic - odparła Vill, widząc, że Księżna znów nadchodzi.
- Co?
- Nic!
- Musisz poczekać aż wyjdę - powiedziała Księżna.
- No - odparła Vill zerkając na Księżniczkę, tak zwyczajnie zgodnie z prawdą.

Po dwóch i pół godzinie Księżniczka wróciła spokojna, radosna jak skowronek i wesolutka. Co się stało w jej jej blond łepetynie do dziś nie wie nikt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz