niedziela, 23 kwietnia 2017

Melodie - Antologia II Yuri

Był rok.. 2013 czy 2014, sama już nie wiem, w sumie tylko dzięki Molly zerknęłam na tę stronę. Pierwsze wrażenie było nieco sceptyczne. Antologia opowiadań Yuri. Co nieco wiedzy miałam , ale dla pewności rzuciłam się na ciotkę Wikipedię. Tak, miłość damsko-damska. Temat dla mnie niecodzienny, żeby nie mówić dziewiczy literacko. No, ale co tam, dlaczego by nie? Siadłam i zabrałam się do pisania.

Którego roku to było? Chyba 2014 , nie jestem pewna, wiem natomiast że były to walentynki. Wracając z randki z Krótkim odebrałam wiadomość od Molly "omedeto" i link do strony. Jakież było me zdziwienie, gdy wśród laureatów znalazłam swe własne nazwisko. Piszczałam i skakałam po klatce jak wariatka na sterydach popitych browarem. Ale jak tu się nie cieszyć, kiedy jedno z twoich marzeń zostaje spełnionych.

Na samo wydanie w wersji papierowej czekałam prawie dwa lata. Termin wciąż był przesuwany, więc, pomimo podpisanej umowy, zaczynałam mieć wątpliwości, czy moja "Pani Krainy" kiedykolwiek ujrzy światło drukowane. W końcu się jednak udało i przed końcem 2016 roku już miałam w łapkach swój obiecany egzemplarz autorski.

W końcu postanowiłam wziąć to do łapki i zobaczyć czym mnie otoczono.

1) Harpwegdeahl - okazało się historią dość mityczną i chyba na czymś wzorowaną, czy czym o ile zaczęła się dość ciekawie tak skończyła się hmm.. jakoś, wedle mojej opinii, bez polotu.

2) Jak gdyby - pisana była wierszowaną prozą, jak ta to nazywam. Opowiadanie o nieszczęśliwej miłostce piętnastolatki, przeplatane chorobą ojca i mnóstwem metafor, gdzie miałam wrażenie iż dobrze wykształcona autorka za wszelką cenę chce pokazać zasób swego jakże wyrafinowanego słownictwa. Opowiadanie wydawało mi się dobre, choć nie do antologii opowiadań wydawnictwa mangowo literackiego. Bardziej do jakiegoś tomiku wierszy czy też greckiej tragedii. Po prostu nie mój klimat i nie moje słowa.

3) Jutrzenka - była pisana chyba w czasie liceum, o czasie liceum. Niesamowicie irytowały mnie przeskoki z czasu przeszłego na teraźniejszy narracji i odwrotnie. Nie wiem, może tak miało być, choć do mnie to nie przemawia.

4) Fałszywe dźwięki - były dość dobrym pokazem ludzkiej psychologii gdzieś tam zakamuflowanym między literami i opowieściami zwyczajnej historii jak z M. jak miłość.

5) Ekfraza - Kiedy już doszłam do wniosku, że jestem zbyt krytyczna, zbyt zadufana i zbyt wyniosła, oraz zaczęłam obawiać się, że poza swoim opowiadaniem nie znajdę tu nic ciekawego, oczom mym ukazała się Ekfraza. Opowiadanie było cudowne w każdym calu, bohaterka barwna, słowa świetnie dobrane a historia wciągająca. Czytając faktycznie odczuwało się iż autorka, podobnie jak pani od "jak gdyby" jest dobrze wykształcona, ale jej słowa nie były aż tak górnolotne a mimo to chwytały za serce i oczy.

6) Pani Krainy - swojej własnej nie wypada mi oceniać.

7) Pieśń serca - Była przeurocza historyjką miłosną, ponownie osadzoną w zwyczajnych realiach obyczajowych, za to poruszająca bardzo ciekawy temat przytwierdzenia co poniektórych młodych ludzi do Internetu.

8) Naznaczone - dały pokaz pięknej dbałości o szczegóły własnego uniwersum (jak wspomniała autorka) i pewnie gdyby nie tyle obcobrzmiących dla mnie nazw, lepiej by mi się to czytało. Była to jednak fantastyka w czystej postaci, a i sam pomysł dość ciekawie uchwycony.



Moim faworytem jednak pozostaje mimo wszystko Ekfraza, a jeśli i Wy pragniecie zapoznać się z ową antologia serdecznie zapraszam do jej kupienia [KLIK]

1 komentarz:

  1. Muszę się podszkolić w temacie ;)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń