Zaprawdę powiadam Wam, marudzić będę, bo wyrzucić z siebie trochę fqrwa miesiąca muszę.
Po raz, jako, że cięta jestem jak kosa Śmierci na wszelkie marketingowe gówno, gdzie tylko się da cofam zgody, (bo w tym porytym kraju nie można zwyczajnie się nie zgodzić. Zgadzasz się z automatu, w związku z czym do Ciebie należny cofnięcie zgód, których i tak wyrażać nie chciałeś) marketingowe, bo nic mnie tak nie wkurwia jak wydzwanianie z banków i innych chujów mujów i namawianie mnie na coś czego nie chcę. Przechodząc do meritum, cofnęłam ostatnio zgodę na marketing od netodawcy. Zaowocowało to podwyższeniem abonamentu o całe 17 zł. Dzwoniąc na infolinię dowiedziałam się, że został wysłany do mnie mail w tej sprawie. Tak, chyba na mamyciewdupie@mail.pl. Reasumując. W jakim kurwa kraju żyjemy, że trzeba płacić za nie dostawanie spamu od zajebania?!
Po dwa, polazłam w sobotę rano do dentysty celem sprawdzenia dlaczego ostatnio mnie lewa góra strona pobolewała. Wyszłam biedniejsza o 200 zł za wymianę plomby, którą prawdopodobnie nie dalej jak rok temu ten sam rzeczony dentysta zakładał (kasując mnie dokładnie tyle samo). Hajs się musi zgadzać, nie ma co. Jakby tego było mało cały dzień bolał mnie ten zrobiony ząb i żadna tabletka na to nie pomagała.
Po trzy. Jakiś czas temu dostałam od swojego oszczędnościowego banku (w którym zarabiam całe 4 zł miesięcznie z czego dwa wydaje na podatki i prowadzanie konta, więc szał!) informacje o jakichś zmianach, aneksach do umowy coś tam. Pofatygowałam się więc tam by dowiedzieć się, że:
a) bank po raz TRZECI odkąd mam tam swoje środki (czytaj od roku 2007) zmienił nazwę i kolor.
b) pani w banku ni chuja pojęcia nie ma co za aneksy i o co właściwie chodzi, ale może mi oczywiście zaproponować nową formę oszczędzania (ja nie po to kurwa przylazła!). Kazała mi się zalogować u nich na kompie dla klientów do swego konta. Mówię jej ze nie mam kajeciku z hasłami, bo po x latach nagle stwierdzili, że hasło które pamiętam jest za stare i mam je zmienić. Nie pamiętam tego nowego, więc pani wysłała mi reset SMSem. To miało miejsce miesiąc temu. SMS do mnie nadal nie dotarł.
Jako, że te pieniądze tam sobie tylko leża i kurzem obrastają niespecjalnie interesowałam się rzeczonym kontem dopóki nie dostałam SMSa o zmianach w płatnościach. Chcę więc zajrzeć tam i poczytać ile mi przydupią więcej za prowadzenie konta i czy już powinnam uciekać do innego banku kiedy.. okazuje się, że za chuj nie mogę się zalogować. Pan na infolinii twierdzi, że moje hasło jest jakie było i żaden reset się nie odbył. Znów mnie czeka wycieczka do placówki.
Na koniec burdel nad burdele u mnie w robocie, które skutkują tym, że na moich dokumentach i moim nazwisku wiszą braki o wartości bagatela koło 300 zł i ni jak się nikogo doprosić nie można coby mi się doliczył gdzie jakaś łachudra te leki odłożyła. Najwyraźniej kurwa wkładam do pojemników leki widmo.
Zaiste wkurwienie wzmaga pragnienie w związku z powyższym idę się znieczulić.

o jejku, sporo tego jak na początek tygodnia! To potrafi wkurzyć, banki i operatorzy telefonów są najgorsi.
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
W tym kraju nie można żyć beztresowo i bezproblemowo :/ Zawsze coś ... wrrrr
OdpowiedzUsuńO kurde. Swiety by sie wkurzyl.
OdpowiedzUsuńUuu... Nie dziwie Ci się. Też bym się wkurwiła...
OdpowiedzUsuńNie od dziś wiadomo, że w Polsce każdy każdemu podrzuca kłody pod nogi przy najmniejszej okazji. Ja się z tego po prostu śmieję i już nie przejmuję, bo już dawno bym cierpiała na nerwicę.
OdpowiedzUsuń