wtorek, 20 listopada 2018

Wodospad

- Musisz się po prostu skupić - powiedział łagodnie.
- Przecież się skupiam do cholery! - warknęła.
- Przede wszystkim jesteś zdenerwowana - zauważył Leto.
- Bo już sram tą ciemnością i czernią. Poza tym potrzebuję ochrony na rdzeń - otworzyła oczy i spojrzała na niego.

Siedzieli na ziemi, jeśli można było to tak nazwać, bo wszechobecna czerń nie miała kierunku w absolutnie żadną ze stron.  Siedzieli po turecku. W zasadzie to Leto lekko lewitował obok Vill, która usilnie starała się zebrać w sobie i użyć energię, którą wchłonęła z wieżowca.

- Myślę, że za bardzo się spinasz - powiedział spokojnie.
- Zaraz ci obije ryj - zawołała zagniewana i wstała

Buzowało w niej. Od paru godzin próbowała stworzyć ten cholerny wodospad pod którym zazwyczaj ukrywała rdzeń swego PozaŚwiata. Niestety od paru godzin wchłonięta z wieżowca energia czmychała jej spod metafizycznych palców zanim zdołała ją chwycić. Było to irytujące w równym stopniu jak spokój i opanowanie Leto.

- Wiesz dobrze, że nie dasz rady - rzekł jej z niezachwianą, ale niezbyt nadymaną pewnością siebie.

Nie powiedziała już nic więcej. W jednym momencie stała już na nogach i była przy nim. Uniesiona do ciosu pięść została sparowana kijem, który znalazł się w jego rękach w oka mgnieniu. Pamiętała, że wziął go od Pani Krainy, żałowała, że sama nie wzięła nic ze zbrojowni przyjaciółki. Cofnęła się i machnęła ręką, jakby chciała strzepnąć ból. Ruszyła na niego raz jeszcze nie próbując nawet ukryć, że zamierza uderzyć go z prawej. Jak przewidywała uniósł kij do parowania. Błyskawicznie zmieniła kierunek, na cios od dołu, ale jakimś cudem do przewidział. Znów dostała po łapach.

- Ty...

Zaczęła, ale brakło jej słów i czasu na ich wypowiedzenie. Machnął ręką w jej stronę posyłając wiatr, który ledwie zauważyła w tej ciemności. Zrobiła unik i poczuła jedynie jak energia przeczesała jej krótkie włosy. Uff, było blisko. Nie pozwolił jej jednak cieszyć się świadomością niemal perfekcyjnego uniku. Doskoczył do niej i podciął ją kijem. Wylądowała na plecach. Zamachnął się by ją uderzyć, a ona od turlała się szybko. Podnosząc się na nogi była już do tego stopnia wkurzona, że włosy zaczęły jej falować. Dwa kościane skrzydła poruszyły się na jej plecach. Coś jakby owal energetyczny obiegł je i zniknął. Ruszyła z zaciśniętymi pięciami.

- No i mamy połączenie - powiedział spokojnie.

To zbiło ją z tropu do tego stopnia, że byłaby się wyłożyła jak długa, gdyby jej nie złapał. Dopiero teraz poczuła, że miał rację. Skupiła się na walce tak mocno, że mimowolnie sięgnęła po wchłoniętą energię i połączyła się z nią. Wyszczerzyła się do Leto ukazując kły.

- Ty cholerny manipulancie - zaśmiała się.
- A teraz zamknij oczy i powiedz mi, jak wygląda ochrona rdzenia w postaci wodospadu.

Vill posłusznie zamknęła oczy i opowiedziała. Mało tego, zrobiła także odwzorowanie graficzne. Po kilku godzinach intensywnej pracy oboje siedzieli na ławce i rozkoszowali się szumem wodospadu.



6 komentarzy: