W związku z powyższym oczywiście z tematem się zaznajomiłam, a problem przerodził się w szukanie rozwiązań. I tak oto temat ucichł, ponieważ postanowiłam pierw przetestować swoją zachciankę i oczywiście wszystko udokumentować :P (tak wiem, nadgorliwość gorsza od faszyzmu ^^) .
A zatem na początku listopada stałam się szczęśliwą posiadaczką zestawu startowego z firmy NeoNail, kosztującego bagatela ponad 2 setki, ale czego się nie robi dla piękna (nie, żebym wcześniej jakoś nie raczyła nigdy chodzić na paznokcie do kosmetyczki, ale jak wspominałam przy ostatnim marudzeniu o ubraniach (a może nie) - kobieta mi się włączyła)
Zestaw przyszedł bardzo szybko, a ja uzbrojona w filmiki i wszelaka wiedzę od wujka google zabrałam się do dzieła. Zajęło mi to ze dwie godziny. Wybrałam zielone kocie oko (to taki lakier którego drobinki zbierane są przez magnes i mają w zamiarze tworzyć efekt kociego oka 3D), zupełnie nie przygotowana (znów przyżydziłam na magnes za 15 zł :P) więc w ruch poszedł najzwyklejszy magnes z lodówki (pamiątka z Krakowa)
Najpierw należało wypiłowac pazurki i lekko je zmatowić, co tez uczyniłam.
Potem nałożyć bazę utwardzić, kolor, utwardzić i zaś kolor i utwardzić (same wiecie) trwało to koszmarnie długo ze względu na pożyczony z lodówki magnes :P
A taki oto efekt uzyskałam
I tak wiem, niedomalowane pod skórki :P
Testowałam te hybrydki dość ekstremalnie tzn myjąc gary, sprzątając i generalnie pracując (grzebiąc się między kartonami). Po kilku dniach odpadł mi kawałek na palcu wskazującym lewej reki,, ale go naprawiłam, dopiero potem dowiedziałam się, iż powinnam top trzymać aż minutę pod lampą a nie 30 sekund. Tak czyniłam z ręką prawą, własnie dla testu. Z ręki prawej odpadł mi mały kawałeczek po prawie dwóch tygodniach. Po prawie dwóch tygodniach miałam też zaczapiste odrosty, ale twardo trzymałam się do weekendu (pierwsze hybrydy robiłam czwartkowym wieczorem) coby spokojnie móc się wszystkim zająć. A więc w piątek, czyli po 15 dniach moje pazurki wyglądały:
Toteż ponownie uzbrojona w wiedzę od wujka Google zabrałam się za ich ściąganie. Zmatowienie lakieru to było dla mnie coś nowego. W małych palcach nawet się dotarłam do płytki paznokcia, ale nie na tyle by zrobić sobie krzywdę. Potem już tylko należało przytulić się do acetonu (tudziez zwykłego lakieru z acetonem za 1,50 w szklanej buteleczce, działa tak samo - testowałam), owinąć paluszki jak kuraka do piekarnika i włączyć coś do oglądania na 15 min.
Zdrapywanie drewnianym patyczkiem poszło całkiem gładko, choć wyglądały koszmarnie dopóki ich nie umyłam :P Skróciłam je (bo okazało się, że mam dwa rozdwojone, zapewne ostatnim razem nie zadbałam o nie należycie) i dałam im pooddychać do dzisiejszego popołudnia.
Zresztą wyglądały lepiej niż się spodziewałam!
Na koniec postanowiłam się zabawić (nie mogąc się, jak to kobieta zdecydować co właściwie chce) i zabawa ta zajęła mi sporo koło dwóch godzin. Niestety chciałam być bardzo dokładna i pozalewałam nieco skórki, więc nie wróżę im aż dwóch tygodni. Ale to nic, bo już mam pomysł na następną stylizację. A póki co wygląda to tak:










fajnie Ci to wychodzi :) ja ciągle bawię się zwykłymi lakierami, mam system, maluję, trzymam ile się da, potem przez 3 dni smaruję paznokcie olejkiem rycynowym- polecam Ci jako regenerację, nie ma nic lepszego, potem nakładam odżywkę i znów maluję :0
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Można to dostać gdzieś w aptece normalnie czy gdzieś?
Usuńw aptece, butelka na pół roku kosztuje 9 zł, ja nalewam odrobinę na wacik i smaruję na noc paznokcie,nic lepiej nie odżywia:)
UsuńKoniecznie muszę spróbować, dziękuje za info. Rozumiem że smarujesz na pazurki nie pokryte lakierem ani niczym :)
UsuńJaka szczegółowa relacja, a efekt... wow :D
OdpowiedzUsuńNo chciałam się podzielić całością od początku do końca :) Bedę się pewnie jeszcze chwalić innymi wzorami ;-)
UsuńŚwietne są, masz do tego dryg :)
UsuńŁooo ale fajne :D
OdpowiedzUsuńMnie też się bardzo podoba. Zakochałam się w efekcie kociego oka! :)
UsuńNo i fajnie:) Zabawa rozpoczęta;)
OdpowiedzUsuńTo jest kompletnie nie mój klimat...
OdpowiedzUsuńNie szkodzi :) I tak miło mi, że mnie odwiedziłaś :)
UsuńNo pięknie Ci to wychodzi :) W życiu bym nie powiedziała, że dopiero się uczysz dzieła paznokciowego :)
OdpowiedzUsuńKiedyś miałam obsesję na punkcie paznokci. Zawsze jednak robiłam je u kosmetyczki i aż mi się łezka w oku kręci jak sobie przypomnę ile kasy tam wywaliłam niepotrzebnie.
OdpowiedzUsuńDlatego ja robie w domu :)
UsuńOlejkiem jakimkolwiek mozesz smarowac skorki codziennie majac hybrydy, o wiele lepsze sa paznokcie po zdjeciu.
OdpowiedzUsuńDziekuje bardzo za informację, tak zrobię :-)
Usuń