środa, 5 grudnia 2018

Taka sytuacja.

Dnia kolejnego, któraś z rzędu ranka. Pół śpiąca jeszcze o godzinie 10tej otwieram kolejny karton. Wyciągam leki na biurko i nagle olśnienie, że nie ma papieru. Ani kawałka nawet. No nic! Zero w tyłka leki się wziąwszy.

Jak zwykle do Pani E rzuciłam się po pomoc, coby swoją magiczną rączką po numerze plomby kierowce mi znalazła, co to ja go będę musiała przekabacić coby mi łaskawie znalazł ten druk. Po odprawieniu czarów rączkami Pani E. okazało się, że nie kierowca, a kierownica, a raczej pani kierowiec.

No to łapię za słuchawkę, uradowana, bo z kobietą pewnie się łatwiej dogadam (zważywszy na to, ze ostatnio panowie kierowcy straszliwie mnie irytują obietnicami pomocy i nie wywiązywaniem się z nich). Dryyyyyń. Sygnał, jeden, drugi, trzeci....

- Słucham - odzywa się męski głos.

Ja skonsternowana, bo przecież z kobietą miałam rozmawiać. Pierwsze, co mi przyszło na myśl to, że to jakiś jej facet czy coś.

- A przepraszam, a mogę z panią Ewa?
- No nie bardzo.
- A kiedy będzie można? - wciąż w szoku lekkim.
- A może wypadałoby się najpierw przedstawić?

No fakt, z tego szoku zupełnie zapomniałam zwyczajowej formułki. Powiedziałam więc skąd dzwonie, pominąwszy własne nazwisko, bo sam mi się nie przedstawił i widzę od wejścia, że wrogo nastawiony.

Z dalszej rozmowy wywnioskowałam, że pan jest szefem pani kierowiec, albo nie wiem kim, ale kimś rozporządzającym owa osobą do której dostępu mi bronił. Pozostawiłam więc na jego barkach problem znalezienia druku, albo chociaż apteki z plomby numer podany i zobowiązałam go do wysłania mi maila.

Pół godziny później z tej samej palety otwieram kolejne pudło. W środku Vibowit i... druki mi brakujące 12 pudełek wcześniej. Druku na Vibowit brak.

Kurtyna.

Bis.

Postanowiłam po drukach odnalezionych zlokalizować aptekę do której ów Vibowit na pewno należy.

6 komentarzy:

  1. Ach, jak mi się błogo robi na samo wspomnienie Vibovitu jedzonego paluchem wprost z saszetki ;) Choć Tobie pewnie tak błogo nie było :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabo pamiętam, ale ten konkretny Vuibowit z posta był w żelkach :P

      Usuń
  2. Jak mnie denerwują takie buce po drugiej stronie słuchawki... wrr. Żeby to chociaż kompetentne było, ale gdzie tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan sam sie nie raczył przedstawić to raz, a dwa że do dziś nie dostałam od niego obiecanego maila. Dobrze ze sprawę inaczej załawiłam

      Usuń
  3. Nienawidzę takich ludzi, którzy negatywnie się nastawiają już na dzień dobry. Nie wie taki o co chodzi, ale trzeba każdemu pokazać kto tu rządzi. A prawda jest taka, że guzik wie i guzik potrafi :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawą masz tą pracę :P mój tata jest kierowcą zawodowym i wiem jak często oni dostają nie do końca dobre papiery i potem ile z tym zachodu...

    OdpowiedzUsuń