poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Boje się..

Uczuliłam się na hybrydę  (to już wiecie) była to całkowicie moja wina, to znaczy tak sądzę, bo nie utwardziłam produktu. Nie będę wdawać się w szczegóły. Wtedy, gdy to uczulenie mi wyszło, miałam na palcach ładnych kilka lakierów różnych marek. Stylizacja zajebiście mi się podobała , ale pocieszyłam się nią jedynie dzień. Musiałam zdjąć z powodu zaczerwień i swędzenia palców. Wyczytałam wtedy w necie o teście skórnym, chciałam zobaczyć który produkt mnie uczula. Baza z mojej ulubionej firmy z którą zaczynałam przygodę z hybrydami zrobiła niemałe spustoszenie na moim łokciu. Chińskie lakiery też, ale mniejsze. Tak wiem, głupotą było kupować chińskie lakiery ale uczulenie to sprawa bardzo indywidualna. Tak czy owak podłączyłam się na FB do grupy uczulonych na hybrydę i zaczęłam od opowiedzenia mojej historii i co mi pokazały testy skórne.  Zostałam zjechana z góry na dół, że zrobiłam masakryczną głupotę, że tak się ni robi, że robię sobie krzywdę ect. Wzięłam to na klatę. Po prostu wzięłam to na klatę, dumna z siebie, że mam dystans do własnej głupoty. Po moim komentarzu nawet kilka dziewczyn wzięło mnie w obronę.

Dwa dni później wystawiłam karty do gwinta, te które mam od krótkiego na jakiejś grupie FB do sprzedawania takich rzeczy. Zostałam wyśmiana z ceną, a przecież za tyle chodzą na alegro. Jeden gościu mi napisał, że powinnam dodać jedynkę z przodu bo za 1310 na pewno ktoś się znajdzie. To również wzięłam na klatę. Ponownie pokazałam, że mam dystans, powiedziałam im, że cieszy mnie niezmiernie, że ich rozbawiłam. Rano, zgodnie z regulaminem admin usunął oba nasze komenty, ale reakcji na posta typu "HAHA" było trzy razy więcej. Usunęłam post i wyszłam z tej grupy.

Parę dni później zadałam w pracy całkiem poważne pytanie, bo kupiłam nowe buty i języki z nich przekrzywiały mi się na zewnątrz. Zapytałam czy ktoś ma sposób na uciekające języki od butów. Salwa śmiechu poniosła się po sali. Śmiałam się i ja. Koza stwierdziła, że dojebałam ją pytaniem i że w ogóle to z jej ośmioletnia córką się dogadam bo tamta też takie pytania zadanie. Śmiałam się i ja, pól godziny. Razem z nimi. Do chwili, gdy nie dotarło do mnie, że zostałam wyśmiana. Bo to pytanie nie miało być śmieszne, miałam problem i szukałam rozwiązania. I zostałam.. wyśmiana. Po raz trzeci. W ciągu tygodnia. 

Potem pogadałam z dziewczynami z mojej zmiany (wtedy nie wszystkie były tylko z mojej) i powiedziałam im.. no wyznałam, bo uważam, ze takie rzeczy powinno się załatwiać, nie jestem zwykłą babą by chować urazę, więc wyznałam im, że przykro mi się zrobiło, że mnie wyśmiały. One, te z mojej zmiany, mnie przeprosiły i zapewniły, że to tylko żarty. Jak bym nie wiedziała. Sęk w tym, że mimo tego, że mam do siebie dystans i potrafię się z siebie śmiać, tamto mnie zabolało. Mimo, że nie jestem zła na nie, tylko na siebie. Tamto mnie zabolało. Boli wciąż choć już się nie przyznaje przed nimi, bo co mogłyby zrobić więcej? 

Mam wrażenie, że pękła jakaś tama, że coś się zjebało, że czegoś nie dopilnowałam, nie odrestaurowałam w mózgu nie naoliwiłam i ...  i że.. że... że to kolejny nawrót... który tym razem nie odejdzie.. że .. że... że znów jestem słaba...

Czuje się.. jakby mi coś odebrano... Za miesiąc mam jechać samochodem do rodzinnego miasta, a czuje się za głupia by prowadzić...

I boje się..
..
że następnym razem ,gdy ktoś mi wytknie błąd, albo mnie wyśmieje, to nie okiełznam emocji...

8 komentarzy:

  1. Współczuję, ludźmi staraj się nie przejmować, śmiechem maskują swoje kompleksy
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, a nie masz tam pod ręką jakiegoś psychologa, terapeutę czy ogólnie bliskiego Ci człowieka, który by Cię wzmocnił? Bo może warto tak od razu zareagować...

    Ps. Jeśli w pracy do tej pory uchodziłaś za śmieszka i wesołą osobę, to może ludzi ta sytuacja tak zwyczajnie rozbawiła. Bez podtekstów. Nie sądzę, że świadomie chcieli Cię zranić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wim, właśnie za taka osobę uchodzę, dlatego nie jestem zła na nich tylko na siebie. I niestety psychologa nie mam, miałam jednego w uk, ale teraz jestem w Polsce. Wygadałam się wczoraj Znaczkowi i odrobinę mi lepiej na chwilę..

      Usuń
  3. A dlaczego niby masz byc caly czas silna? Kazdemu moze sie przelac, a u Ciebie sie skumulowalo w krotkim czasie i banka pekla. Nie warto okielznywac emocji. Przynajmniej nie w zyciu osobistym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, co powiedzieć, bo samej mi ciężko jeśli chodzi o emocje. Siły Ci życzę, kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  5. A może właśnie niepotrzebnie bierzesz wszystko na klatę, bez walki? Zamiast tego powinnaś jasno i stanowczo bronić swojego zdania i całej siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Anewiz, z niektórymi się po prostu nie da rozmawiać, a z tymi co się da to już pogadałam :)

      Usuń