środa, 27 listopada 2019

Widziałam nuty...


Bezkres ciemności.

Gdzieś bardzo daleko błyszczą gwiazdy

Droga mleczna usłana jest ciszą, planety milczą

Czas.. kierunki.. i przestrzeń… nie istnieją

Bezkresny, bez grawitacyjny bezwład

Uczucie dryfowania...

Była nigdy.. i nigdzie..

Nagły, pierwszy oddech!

***
Otworzyła oczy gwałtownie od razu usiadła. Pokój był w opłakanym stanie. Wielkie łoże z baldachimem połamane. Ciężkie zasłony przy oknach pozrywane. Za szybą panowała ciemność. Komoda z ciemnego drewna była przewrócona, nie miała dwóch nóg, leżały nieopodal. Lustro toaletki rozbite, kawałki szkła ozdabiała krew. Na podłodze kilka porwanych ubrań. Przewrócone krzesło nie dawało się już do niczego. Dywan był podarty, jakby poharatany szponami. Rozglądała się po pomieszczeniu próbując ustalić co właściwie się stało, czuła przerażenie. Bolała ją głowa, a w gardle ugrzązł wrzask. Objęła się ramionami.

Dostrzegła długi sztylet na dywanie, leżący na zerwanej zielonej zasłonie niczym na ołtarzu, zupełnie jakby chciał by go wzięła. Patrzyła przez chwilę na niego, a serce chciało wyskoczyć jej z piersi. Ostrze upstrzone było posoką, rękojeść z ciemnego zdobionego drewna nawoływała by ją chwycić. Widok był hipnotyzujący, przyciągający, pełen chciwości. Pełen mroku i niebytu. Wyciągnęła drżącą dłoń w jego stronę ale się zawahała. Kosmyk czerwonych włosów opadł jej na twarz, nawet tego nie zauważyła. Nóż wołał a ona tak bardzo chciała go wziąć jak bardzo uciec stąd do nigdy i nigdzie. Trzymając rękę nad bronią, czuła dziwne dygotanie powietrza, jakby wypełniony był czymś więc niż tylko stalą i drewnem.

Chwyciła rękojeść w zakrwawioną dłoń.

***
Z ledwością uniknęła ciosu siedemnastolatki o długich czarnych włosach. W czerwonych oczach dziewczyny kryła się szczera nienawiść. Próbowała unikać ciosów i nienawiści, bolała ją..

- Nienawidzę Cię! - wrzeszczała Celestial – Nienawidzę tego jaka jesteś słaba! Wszyscy przez Ciebie umrzemy!

Została pchnięta na krzesło, pod plecami usłyszała trzask mebla. Od turlała się dokładnie na sekundę przed kolejnym uderzeniem. Zerwała się tylko po to by trzasnąć o ścianę. Chwyciła się zasłony i razem z nią upadła na ziemię.

- Przestań Celestial!

Została pchnięta na toaletkę. Lustro roztrzaskało się na jej policzku. Przestała unikać, zaczęła się bronić, atakować. Babka uderzyła o ramę łóżka, ale naprawdę szybko się pozbierała. Kolejny doskonały unik Pani Rodu. Nie ważne skąd nadchodziły ataki, ona zawsze unikała, a jej czerwone oczy jarzyły się złowrogo. Cios o włos uniknięty trafił w komodę. Czerwonowłosa odłamała dwie nogi.
- Wbije Ci to w serce jeśli nie przestaniesz – ostrzegła.
- I tak zginiemy przez Ciebie – wrzasnęła tamta, dopadając do toaletki. Wyrwała coś z szuflady i obróciła się z mordem w oczach.
- Nie możesz! - zawołała Vill. - Nie rób tego!
- Przestań, Celestial, nie..
Uderzenie łokciem w brzuch pozbawiło ją tchu, sierpowy w brodę sprawił, że zachwiała się na nogach. Już .. już sięgała w stronę baki kiedy poczuła nagłe ukłucie. Zabolało. Wszystko zamarło na chwilę, spojrzała w dół… Potem podniosła zbolałe spojrzenie na Panią Rodu i jęknęła. Odrzuciła głowę w tył, jej oczy poczerniały.

Ostatnie, co zapamiętała, to czarne skrzydła wyskakujące jej z pleców.

***
Łza pociekła po bladym policzku, kiedy siedziała na podłodze wśród połamanych mebli i tuliła sztylet do siebie jakby miał dodać jej otuchy. Powoli wstała, podeszła do okna i zapatrzyła się w bezkresną ciemność za szybą…

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy odzyskana, może to było jednorazowe, jestem ostrożna z optymizmem w tą stronę

      Usuń
  2. pisz więcej!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram :) pisz, pisz, pisz! Świetny styl i dużo serca jednocześnie da się wyczuć w tych słowach. Tęskniłam za Twoim literackim światem.

    OdpowiedzUsuń