Bezkres ciemności.
Gdzieś bardzo
daleko błyszczą gwiazdy
Droga mleczna usłana
jest ciszą, planety milczą
Czas.. kierunki.. i
przestrzeń… nie istnieją
Bezkresny, bez
grawitacyjny bezwład
Uczucie
dryfowania...
Była nigdy.. i
nigdzie..
Nagły, pierwszy
oddech!
***
Otworzyła oczy
gwałtownie od razu usiadła. Pokój był w opłakanym stanie.
Wielkie łoże z baldachimem połamane. Ciężkie zasłony przy
oknach pozrywane. Za szybą panowała ciemność. Komoda z ciemnego
drewna była przewrócona, nie miała dwóch nóg, leżały
nieopodal. Lustro toaletki rozbite, kawałki szkła ozdabiała krew.
Na podłodze kilka porwanych ubrań. Przewrócone krzesło nie dawało
się już do niczego. Dywan był podarty, jakby poharatany szponami.
Rozglądała się po pomieszczeniu próbując ustalić co właściwie
się stało, czuła przerażenie. Bolała ją głowa, a w gardle
ugrzązł wrzask. Objęła się ramionami.
Dostrzegła długi
sztylet na dywanie, leżący na zerwanej zielonej zasłonie niczym na
ołtarzu, zupełnie jakby chciał by go wzięła. Patrzyła przez
chwilę na niego, a serce chciało wyskoczyć jej z piersi. Ostrze
upstrzone było posoką, rękojeść z ciemnego zdobionego drewna
nawoływała by ją chwycić. Widok był hipnotyzujący,
przyciągający, pełen chciwości. Pełen mroku i niebytu.
Wyciągnęła drżącą dłoń w jego stronę ale się zawahała.
Kosmyk czerwonych włosów opadł jej na twarz, nawet tego nie
zauważyła. Nóż wołał a ona tak bardzo chciała go wziąć jak
bardzo uciec stąd do nigdy i nigdzie. Trzymając rękę nad bronią,
czuła dziwne dygotanie powietrza, jakby wypełniony był czymś więc
niż tylko stalą i drewnem.
Chwyciła rękojeść
w zakrwawioną dłoń.
***
Z ledwością
uniknęła ciosu siedemnastolatki o długich
czarnych włosach. W czerwonych oczach dziewczyny kryła się szczera
nienawiść. Próbowała unikać ciosów i nienawiści, bolała ją..
- Nienawidzę Cię!
- wrzeszczała Celestial – Nienawidzę tego jaka jesteś słaba!
Wszyscy przez Ciebie umrzemy!
Została pchnięta
na krzesło, pod plecami usłyszała trzask mebla. Od turlała się
dokładnie na sekundę przed kolejnym uderzeniem. Zerwała się
tylko po to by trzasnąć o ścianę. Chwyciła się zasłony i razem z
nią upadła na ziemię.
- Przestań
Celestial!
Została pchnięta na toaletkę. Lustro roztrzaskało się na jej
policzku. Przestała unikać, zaczęła się bronić, atakować.
Babka uderzyła o ramę łóżka, ale naprawdę szybko się
pozbierała. Kolejny doskonały unik Pani Rodu. Nie ważne skąd
nadchodziły ataki, ona zawsze unikała, a jej czerwone oczy jarzyły
się złowrogo. Cios o włos uniknięty trafił w komodę.
Czerwonowłosa odłamała dwie nogi.
- Wbije Ci to w
serce jeśli nie przestaniesz – ostrzegła.
- I tak zginiemy
przez Ciebie – wrzasnęła tamta, dopadając do toaletki. Wyrwała
coś z szuflady i obróciła się z mordem w oczach.
- Nie możesz! -
zawołała Vill. - Nie rób tego!
- Przestań,
Celestial, nie..
Uderzenie łokciem w
brzuch pozbawiło ją tchu, sierpowy w brodę sprawił, że zachwiała
się na nogach. Już .. już sięgała w stronę baki kiedy poczuła
nagłe ukłucie. Zabolało. Wszystko zamarło na chwilę, spojrzała
w dół… Potem podniosła zbolałe spojrzenie na Panią Rodu i
jęknęła. Odrzuciła głowę w tył, jej oczy poczerniały.
Ostatnie, co
zapamiętała, to czarne skrzydła wyskakujące jej z pleców.
***
Łza pociekła po
bladym policzku, kiedy siedziała na podłodze wśród połamanych
mebli i tuliła sztylet do siebie jakby miał dodać jej otuchy.
Powoli wstała, podeszła do okna i zapatrzyła się w bezkresną
ciemność za szybą…
odzyskana moc pióra:)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy odzyskana, może to było jednorazowe, jestem ostrożna z optymizmem w tą stronę
Usuńpisz więcej!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Popieram :) pisz, pisz, pisz! Świetny styl i dużo serca jednocześnie da się wyczuć w tych słowach. Tęskniłam za Twoim literackim światem.
OdpowiedzUsuń