sobota, 7 grudnia 2019

Granice zazdrości?

Wezmę sobie urlop, pomyślałam. Kurczaki przecież koniec roku się zbliża, a ja jeszcze nie byłam na pełnym dwutygodniowym urlopie (podobno prawo stanowi, że powinnam). Więc wzięłam.
Odpocznę, myślałam. Wyśpię się, odstresuje, z ludźmi trochę spotkam, do mamy pojadę na kilka dni, z Magiem na piwko skoczę. Wezmę urlop, myślałam, będzie fajnie, myślałam.

Myślałam..

Cały poprzedni tydzień latałam do weterynarza. Kroplówki, operacja (no zabieg, ale średnie ryzyko nie wybudzenia się Mizi z narkozy) stres i zgrzytanie zębów. Płacz kiedy zostawiałam ją u weta. Mój kot obecnie bierze tyle leków, że ja nigdy tyle nie brałam na raz (już pomijam kwestie finansowe, dodając do tego święta i BlackFriday -> moje konto płacze)

Skocze z Magiem na piwko, pomyślałam, odstresuje się, pogadamy o pierdołach, wypijemy grzańca. Umawialiśmy się w środę, że w sobotę (czyli dziś) się spotkamy. Jak nie trudno zauważyć, na żadne piwo nie pojechałam.

 -Twoja dziewczyna nie ma z tym problemu? - pytam dla pewności, bo może różnie być.
- Coś Ty już po kolegach dzwoni się umawia.

Chyba nie dała rady się z nikim umówić, bo już w czwartek jego wyjazd okazał się problemem. Myślę sobie spoko, laska ma prawo być nieco zazdrosna, obawiać się, nie zna mnie. Chciałam w sumie wyskoczyć gdzieś we czwórkę. Ja, Zaklęcie, Mag i ona, ale w ten i następny weekend Zaklęcie ma dyżur i nigdzie nie mógł iść. Nie chciałam stawiać jej czoła sama. Nie teraz, przecież ja boje się ludzi...

Gównoburza zaczęła się popołudniu w czwartek. Według moich informacji ze screenów, które dostałam zostałam jego "panienką", "lampucerą" i "dupodają" ważniejszą dla niego od własnej dziewczyny i (uwaga!) matki! Mieli iść w niedziele do jego rodziców na obiad, byli tam w środę, powiedział, że jak jej (jego dziewczynie) się nie chce to mogą w niedziele odwołać, ze mną miał się spotkać w sobotę, więc nie wiem co ma piernik do wiatraka.

A zatem on jedzie do mnie zdradzać swoją cudowną Dramę Queen, bo przecież kiedyś jej były też jeździł zdradzać, to Mag na pewno postąpi tak samo, bo przecież to nie są dwie różne osoby, prawda?

Nawet chciałam ją poznać, bo naprawdę rozumiem jej obawy i niepokój, chciałam się przemóc i poprosić, żeby ją wziął ze sobą w sobotę, ale odkąd zostałam "dupodają" odechciało mi się ją widzieć na oczy. Bałam się, że wyrwę jej włosy, albo, co chyba gorsze, przedstawię pozew z powództwa cywilnego za oszczerstwo i szarganie imienia.

W piątek poprosił, bym nie pisała do niego na FB, bo ona mu wszystko czyta, więc wie, że rozmawialiśmy o niej, wie, że pokazał mi rozmowy, wie, co ja na to powiedziałam i jak się z tym czułam. Zamiast trochę zrozumieć, zrobiła gównohuragan. Nie byłam już tylko "lampucerą" Stałam się wręcz "dziwką". I powiedziała to dziewczyna, która nie wie o mnie absolutnie nic, dziewczyna, która jest z nim krócej niż ja go znam, dziewczyna, która na podstawie swojej relacji z byłym wrzuca Maga do tego samego worka okazując mu brak jakiegokolwiek szacunku. Nie tylko jemu, ale i mnie zresztą. Dziewczyna która ma lat 25, a zachowuje się jak 13letnia gówniara z "Dlaczego ja" i "Trudne sprawy".

Dziś rano dowiedziałam się, że zostałam zablokowana na FB.
Nie wiem czy to ona zrobiła, czy on.
Wymieniliśmy dwie wiadomość na discordzie po których wywnioskowałam, że wygrała.

Pożegnałam się więc przyzwoicie, pomimo, że prosiłam go o to zanim mnie zablokuje (dziwne, że przewidziałam, że nasza Drama Queen właśnie tego zażąda, prawda?), ale tego nie zrobił. Więc ja to zrobiłam.

Odsunęłam się, bo uważam, że jestem za stara na takie szopki.
Uważam, że jestem za dojrzała na takie dramaty.

Tylko smutno mi trochę. Bo lubiłam Maga, lubiłam z nim gadać i przykro mi, że będzie taki zmarnowany. Przykro mi, że ona mu będzie życie dyktować, przykro mi, że aż tak boi się być sam, że być może skończy tak jak ja kiedyś... Oby na czas dostał pomoc...

I trochę mi smutno, bo już nie raz moi koledzy, kumple, podobno przyjaciele znikali, jak tylko znaleźli dziewczyny, znikali porzucając mnie jak starą zabawkę. Zawsze odchodzili bez słowa, bez pożegnania, bez pamiątki. A ja, przyznam się szczerze, że naiwnie myślałam, że w przypadku Maga będzie trochę inaczej, bo tutaj znaliśmy się na żywo. Bo tu byłam prawdziwa, a nie tylko cyferkami po drugiej stronie klawiatury.

Widocznie myliłam się...

6 komentarzy:

  1. kurcze. co za dziewczyna, zero zaufania, za to masa kompleksów. Współczuję temu Magowi... I rozumiem,że jest Ci teraz bardzo przykro....
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Im starsza jestem tym wiem, że wiek tu nie gra roli... Już dwa razy miałam podobne klimaty - z tym tylko, że zdecydowanie kulturalniej się to zakończyło:)
    ps. jedną z żon to nawet poznałam i się mocno polubiłyśmy:) Drugiej nie widziałam na oczy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Często tak mam, nie z cyrkami w pakiecie, ale ten sam schemat: jak kumpel poznaje dziewczynę zrywa kontakt, Więź musi być naprawdę silna, żeby stało się inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to nie przetrwa i zrozumie? Bo jak tak mogą się zachowywać ludzie? Kurdę... Nie znam wszystkich znajomych męża z dawnych czasów i nie wnikam często z kim wymienia wiadomości. Spotyka się ze znajomymi, ma koleżanki w pracy, których nie znam i wszyscy potrafią iść z pracy na piwo... Jakbym miała robić takie cyrki to chyba dawno bym nerwice miała :P a on nie mógłby pracować/wychodzić z domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, po prostu to zostawiłam. Jeśli to nie przetrwa to on pewnie wróci, ale daj losie by przetrwało, niech będzie szczęśliwy :) Mimo, że przykro mi, że tak się to skończyło, ale rozumiem jej obawy i brak logicznego myślenia. Została zraniona w przeszłości. To typowo psychologiczny przypadek. Ja to wiem, ona nie. Ja to rozumiem, ona nie. Ja odpuściłam. Oby dała mu szczęście.

      Usuń
  5. Mogłaś jej pod nos podsunąć ten pozew.
    Co za przypadek! Oby Twój przyjaciel się w porę opamiętał.

    OdpowiedzUsuń