W swoim ponad 30
letnim życiu udało mi się zebrać trochę doświadczenia
zawodowego. Wzorem starego porzekadła, że żadna praca nie hańbi
byłam już w swym życiu sprzątaczką, pomocą kuchenną, ale także
urzędnikiem (całe dwa razy w dwóch różnych urzędach),
pracownikiem fabryki, no kilku fabryk.
Jednak to, co się w
mojej obecnej robocie odjaniepawla, to ja takich rzeczy jeszcze
nigdzie nie widziałam.
Absolutnie nigdy nie
miałam takich cyrków.
Po prostu jestem
zasmucona, zszokowana i generalnie odechciewa mi się rano wstawać.
U mnie w tym moim
popierdolonym grajdołku są dwie zmiany. Same baby. Kierowniczka –
kobieta, koordynatorka – kobieta, w drugim pokoju same kobiety, no
kurwa babiniec jak się patrz. Około 30 dziewuch na jeden dział i
dwóch chłopa od przynieś zanieś pozamiataj.
Nie umiem, nie
potrafię wytłumaczyć dlaczego kobiety tak się zachowują.
Stwierdziłam dziś, że ja to chyba jestem kosmitką, nie rozumiem
kurwa kobiet.
Jedna na drugą
napierdala. Jedna na drugą psioczy. Jedna na drugą donosi. Jedna
drugiej marudzi, że coś źle robi a potem sama robi dokładnie tak
samo. No kurwa kosmos i cyrk za jednym zamachem. Takich rzeczy to
nawet Dr Who nie widział w swoich wszystkich podróżach.
W piątek zebranie
było. Mamy miesiąc opóźnienia, zarząd chce, byśmy mieli
opóźnienia, bagatela trzy dni. I „miałam Wam tego nie mówić,
ale od tego zależą nasze podwyżki w tym roku” Czyli rozumiem, że
gdyby nam nie powiedziała, to byśmy same stwierdziły, ze warto
zamieszkać u nas w firmie, żeby od razu po obudzeniu robić
korekty, po bo chuj tracić czas na dojazdy.
Aha no i oczywiście
mamy się zdyscyplinować na drugich zmianach, bo „ktoś życzliwy”
podpierdala nas gdzieś wyżej, że my tylko „śmiechy chichy,
paznokcie i facebooki” No płacz i zgrzytanie zębów, bo nie
można porozmawiać podczas pracowania.
Komuś tak bardzo
żal dupę ściska, że możemy siedzieć na krzesłach przed
komputerami, że aż mu sprezentuje maść na ból dupy, jak się
dowiem kto to.
Nie macie pojęcia
jak ja bardzo zrobiłam się nieufna przez ten ponad rok w tej durnej
firmie. Człowiek nie może mieć swojego zdania, bo nie wiadomo kto
kiedy i komu podpierdoli, że nie podoba Ci się to czy tamto, albo
gorzej, że podoba Ci się to czy tamto. Każdy słucha i dalej
przekazuje. Głuchy telefon to ulubiona zabawa w hurtowni
farmaceutycznej.
Po prostu najlepiej
jest siedzieć sobie w ciszy przez te osiem godzin i ni słowem się
nie odzywać, chyba, że służbowo, bo inaczej będzie źle.
Jak ja kurwa
nienawidzę takiej atmosfery...

Mówi się, że człowiek człowiekowi wilkiem, a tu widzę, że kobieta kobiecie... świnią. Bardzo współczuję miejsca pracy i życzę siły.
OdpowiedzUsuńbardzo współczuję takiej atmosfery w pracy...
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Też pracowałam w różnych miejscach i miałam też różne zespoły i środowiska. Taką podobną atmosferę miałam w robocie gdzie pracowali praktycznie sami faceci...
OdpowiedzUsuńMój mąż pracuje z samymi facetami, strażakami. Toczka w toczkę wszystko to samo. Płeć nie gra roli :) Masz kilka opcji: zmienić pracę, poczytać książki o psychologii grupy, zastanowić się czemu cię to denerwuje i spróbować przepracować jakoś emocje...
OdpowiedzUsuńBo wiesz, czasem nawet w więźniu, są ludzie, którzy czują się wolni.
Kwestia wewnętrznego spokoju.
Wtedy żadna manipulacja, wymuszanie i straszenie po prostu nie działa.
To trudne, robi się po kawałeczku z samym sobą. A wtedy nagle, magicznie, świat się zmienia. Na pewno są jakieś drzwi do rozwiązania...
Oh, ja dobrze wiem, czemu mnie to denerwuje. Bo A) stwarza zagrożenie dla mnie, a lubię te robotę b) nie cierpię jak się mnie ogranicza nielogicznymi zakazami c)ja bym się tak w stosunku do drugiego człowieka nie zachowała, żyj i daj żyć innym. Po cholerę ludziom robić krzywdę.
UsuńOk. Tylko weź ;) pomyśl.
UsuńZwolnic mogą nagle i bez dania racji. Te ograniczniki to tylko straszaki tak naprawdę. Działają jak się nimi przejmiesz. A tak naprawdę wszyscy nadal będą robić to samo. Ludzie to ludzie, każdy inny. Nie wymagajmy, by byli tacy sami jak my :)
O ileż lżej. No i zapytaj siebie: jak wywalą to co będzie? Dasz radę czy umrzesz bezdomna i głodna na chodniku?
No nie, jak wywalą to nie, ale nie masz pojęcia jak ja nienawidzę szukać pracy, jak mnie wkurzają te wszystkie szkolenia co mam mówić, bo nie wolno być sobą, bo nie mam tak olśniewającej osobowość by mnie ktoś z miejsca przyjął. Też nie każdą prace mogę wykonywać. Więc jak sobie pomyślę, że kurde znów mam latać uśmiechać się i udawać, że jestem taka zajebista to mnie szlag jasny trafia. Ostatniej pracy szukałam rok a i tak po znajomości ja dostałam. Lubię ją i nie chce z niej rezygnować choć dobijają mnie dojazdy. I nie każde nikomu być taką jak ja, bo ja jestem popierdolona ^^ ale chciałabym chociaż by mi nie szkodził jak ja jemu czy jej nie szkodzę..
UsuńOj, jakie to do bólu znajome...
OdpowiedzUsuńI gdzie ta sławna "solidarność jajników"?
OdpowiedzUsuń