Tego felernego dnia wspomniała, że może pojechałaby na pół roku do Polski... odpocząć, naładować baterię, cokolwiek.
- Tak, pewnie, zostaw mnie samego - powiedział Krótki, wielce oburzony - sam będę zapierdalał, a Ty sobie jedź i odpoczywaj i zostaw mnie tu, będę sam zapierdalał. Najlepiej poznaj kogoś jeszcze.
- Ja.. tylko.. myślałam o pobycie u mamy.. - jęknęła jedynie.
Skuliła się w sobie. Wewnątrz świata poczuła jak Sumeriusz wbił w nią kolejny kolec.
Sumeriusz pojawił się dość dawno, ale ostatnimi czasy przybrał na sile na tyle, że stanowił już nie tylko istnienie ale i kształt. Wysoki, chudy w czarnym płaszczu z kolczykiem w nosie i wardze, z czarnymi włosami uformowanymi w irokeza. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią z pogardą. Kolce były jego bronią.
Krzywdził Poza Światami, tak jak Krótki krzywdził w realności.
- Co robisz do cholery,
- Czy Ty myślisz w ogóle?
- No rusz się!
- Nie stój tak jak kołek,.
- No zdecyduj się w końcu.
- Czemu robisz takie głupie rzeczy?!
Te i wiele podobnych słów tak często słyszanych od Krótkiego w tak prozaicznych sytuacjach jak zbicie kubka, upuszczenie łyżki, ruszenie z drugiego biegu, szarpnięcie samochodem. Każdy krzyk i podniesienie głosu sprawiało, że czuła się winna, że żyje, że istnieje, że jest kłopotem... problemem... nic nie wartym wrzodem na dupie...
A Sumeriusz wbijał igły.
Każdy pomysł, każda próba swobody, choćby odrobinę nie pasująca do wizji świata Krótkiego zwyczajnie zostawały stłamszone. Głośno mówisz? Ciszej! Śmiejesz się? No przecież nic przez Ciebie nie słyszę. Masz słuchawki na uszach? "mogłabyś mieć tyle przyzwoitości by zdjąć kurwa słuchawki jak do Ciebie mówię"
I stawała się coraz mniejsza i mniejsza, ugodzona, leżąca w kałuży krwi, leczona przez Znaczka i Panią Krainy, ale wciąż umierająca...
Od takiego męża to się ucieka. Nie da się zmienić tego na co nie mamy wpływu. Mamy wpływ na siebie, na swoje decyzje, na swoje życie. To pewnie związek z nim jest przyczyną depresji. Odejść jest trudno, ale spokoju jakiego doznaje się po jakimś czasie, nie kupi się za żadne pieniądze.
OdpowiedzUsuńWiesz.. często myślałam, że sobie wymyślam.. wyolbrzymiam, robię z igły widły, że to przecież nic takiego.. ale za każdym razem gdy słyszę jak do mnie tak mówi coś we mnie umiera..
UsuńSzkoda zdrowia na takiego łonego.
UsuńTak, tak... najpewniej też on Ci tak mówi, że wymyślasz, że bzdury opowiadasz... Znam to z autopsji. Szkoda życia na takiego, jak mówi Balum.
UsuńAno tak mówi.. racja..
UsuńPrzeczytałam wszystkie posty i nie wiem, co powiedzieć... Ale wierzę, że sobie poradzisz. W sumie nie zrozumiałam, dalej z nim jesteś?
OdpowiedzUsuńTak... ;-(
UsuńMoże czas na zmiany?
OdpowiedzUsuńZdecydowanie
UsuńNiedługo odżyjesz Vil :)
Usuń