Zapakowałam się w sumie trzy torby. Całe szczęście, że laptoka brać nie musiałam, chwała nowoczesnym telefonom.
Spontaniczne spotkanie z kolegą z internetu do którego wcale dojść nie miało początkowo okazało się nawet dobrze zagospodarowanymi dwudziestoma minutami. W drodze powrotnej mam chęć spotkać się z przyjacielem, ale znając moje szczęście pewnie nic z tego. W końcu to tylko godzina między pociągami. Chociaż do Wrocławia nie ma aż tak daleko ani z jednej ani z drugiej strony. Kiedyś do spotkania na pewno dojdzie.
Obecnie siedzę u Łojca. Na nowo musiałam się nauczyć palić w piecu. Stety albo niestety wybrałam sobie na powroty porę zimową. Oczywiście Polska przywitała mnie smogiem w Krakowie, śniegiem w Chorzowie, rozwalonym zamkiem od kurtki w Katowicach, kolegą we Wrocławiu i choróbskiem w Zgorzelcu. No bo czemu nie, dawno już nie chorowałam tak, żeby mnie do wyra położyło. Od czasu do czasu takie rzeczy trza nadrobić, zwłaszcza, że polskie apteki kochają moje oszczędności. Po trzech dniach picia Theraflu przerzuciłam się na Gripex i syrop cebulowo czosnkowy. Swoją drogą jak na ironię ubezpieczenia jeszcze nie mam, wiec .. hm... nie pochwalę się czym mnie przywitała Polska Służba Zdrowia.
Udało mi się jednak pospacerować po rodzinnym mieście i odkryć jak bardzo... nie czuję nic chodząc wspomnieniowymi drogami i uliczkami. Wydaje mi się, jakby to już nie miało znaczenia, że gdzieś coś kiedyś z kimś... a tam na tamtej ławce... a tu kiedyś stał ten sklep.. a tam do szkoły i na boisku ... Pusto.. jak film, życie toczące się gdzieś obok. W innym wymiarze.
U babci siedzę na łóżku i wpatruje się w zdjęcie w różowej ramce. On, szczupły, niewysoki, uśmiechnięty z brodą i czarnymi włosami, ze stalowo niebieskimi oczyma idzie trzymając ją za rękę. Tą czerwonowłosą w bordowej sukience ze studniówki z długimi włosami, niebieskimi roziskrzonymi oczami i wyszczerzonymi zębami ( bo nigdy jakoś się nie przejmowała tym, że są nie do końca proste czy ładne), zadowoloną i też szczupła jak nigdy jeszcze wcześniej i pewnie nigdy później. Patrze na nich i czuję... chyba nic, albo i pustkę. Patrzę na nich i zastanawiam się, czy ja znam tych ludzi, czy to naprawdę byłam ja i Krótki?
Mój własny pokój u taty w mieszkaniu, jak to zwykle bywa przy pokojach nie używanych, zakurzony i zawalony gratami. Za każdym razem jak przyjeżdżam muszę go sobie ogarnąć, odkurzyć, przejrzeć graty, pobawić się wspomnieniami. Tylko, że tym razem te wspomnienia są.. puste... Jakby z innego życia, innej rzeczywistości...
Patrzę na zdjęcia znajomych ze szkoły, wizyt w Krakowie, spagetti z doniczki ulubionej knajpki gdzie na dworze zamiast krzeseł pod Wawelem mają huśtawki ogrodowe, patrze na twarze uśmiechnięte i zadowolone, z 15 lat młodszą Wiedźmę Rodzicielkę, z 15 lat młodszą mnie. Połowę życia temu.. Życia, które przed Krótkim wydaje się nie istnieć...
Tęsknie za nim i to niezaprzeczalny fakt. Nie wiem tylko do czego to mnie doprowadzi, bo póki co doprowadza mnie do łez. Uznałam, że już nie tylko z własnej zachcianki ale i terapeutycznie muszę koniecznie zaadoptować kota.
I nie ma zmiłuj. Tylko znaleźć pracę i od razu jadę do schroniska.




To, że tęsknisz to rozumiem, ale Jesteś pewna, że to nie po prostu tęsknota za drugim człowiekiem. Bliskim, dobrym, kochającym... Za kimś kto Cię przytuli...
OdpowiedzUsuńBardzo możliwe że tak właśnie jest, problem w tym, że nie mam pewności..
UsuńRozumiem dobrze te Twoje tęsknoty. Mam nadzieję,że szybko poczujesz się na nowo jak u siebie.
OdpowiedzUsuńI zdrówka na zapas;) Najlepsza jest Polopiryna Complex:)
https://sweetcruel.wordpress.com/
Kot, tak, kot to dobre lekarstwo na wszystko. I mam nadzieję, że i wyzdrwiejesz szybko i przestaniesz przez apteki bankrutować i...że w sercu coś się zrośnie. Chociaż to po prostu wymaga czasu. "dajcie czas czasowi", ot co.
OdpowiedzUsuńWyczuwam, że znów kupisz dużo książek z Polski :D
OdpowiedzUsuńAlicjo kochana ja już nie musze kupować książek z Polski. Ja już w Polsce mieszkam, więc mogę sobie po prostu kupić książki. Nie muszę na zapas.
UsuńNiezbyt miło cię nasz kraj przywitał... Ale przecież można się do niego przyzwyczaić.
OdpowiedzUsuń