wtorek, 14 lutego 2017

Prezenty dla... mnie?

Każdy kto mnie zna, wie, że jestem kociarą bez dwóch zdań. Kocham te puszki ciepłe, milutkie pazurkowe z długimi wibrysami. Nie jestem w stanie przejść obok kota na ulicy, żeby choć nie spróbować go pogłaskać (co doprowadzało Krótkiego do nerwicy), a jak już jakiś dał na sobie rękę położyć, byłam najszczęśliwsza na świecie.

W związku z tym, postanowiłam, że skoro już mieszkam sama i mój dominujący mąż, który nie lubi kotów (a nie, jak on to twierdzi patrzy na nie z innej perspektywy :P), nie będzie mi w tym przeszkadzał, zamierzam ADOPTOWAĆ KOTA xD

Kot, jak dziecko, wyprawkę mieć musi. Aby kotu było dobrze, pewne warunki muszą być spełnione. I tak na liście rzeczy do kupienia znalazły się :

Miski,
Zabawki
Kuweta
Drapak
Transporterek
(Smycz dla kota?)
Żarcie
Żwirek

No i oczywiście sam kot.

Jako, że zarówno Secret jak i inne pozytywne książki mówią "jeśli czegoś bardzo chcesz, zachowuj się, jakbyś już to miała" postanowiłam już zacząć kompletować odpowiedni osprzęt. I tak na pierwszy ogień poszły miseczki (ale kłamie, pierw kupiłam saszetkę żarcia dla kota , teraz już mam pięć :P)

Okazuje się, że mam CUDOWNĄ rodzinę ;-) Babcia wiedząc, czego pragnę postanowiła wspomóc mnie portfelem i tak dnia pewnego cioteczka napisała do mnie na FB "babcia chce Ci kupić kuwetę ;) To znaczy Twojemu kotu :P" Kuweta przyszła akurat jak zabierałam się do pisania tego posta (bo w sumie chciałam napisać jak wczoraj w knajpie ktoś nasypał soli do cukierniczki w rezultacie czego miałam słoną herbatę :P), więc z zapałem zabrałam się do jej rozpakowywania: 




Co prawda, pojęcia nie mam dlaczego dostałam 6 takich samych reklamówek z kosiarkami, plus dodatkowy dół do kuwety, ale kto zrozumie panią/pana od dispachu ^ ^ Największą jednak frajdę sprawiło mi składanie drugiego prezentu (bo to są prezenty na moje 30 urodziny, zaznaczam:P), który przyszedł od Cioteczki (również dziś) po to, by mój czworonożny pupil miał gdzie wskakiwać się wylegiwać i przede wszystkim ścierać pazurki ;-)





A zatem z listy można odhaczyć już pewne rzeczy :)

BTW praco, przybywaj, żeby mój kot miał godne życie ;-)

4 komentarze:

  1. Dwa koty. Najlepiej dwa. Wiem co mówie.
    A moze skontaktuj sie z Gosia z Wroclawia, to moja przyjaciolka, wspaniala kobieta, prowadzi bloga Za moimi drzwiami i dom tymczasowy dla kotkow i pieskow. Przynosza do niej takie bidy z ulicy, ona je odkarmia, leczy, oswaja, do reki dostajesz wspanialego wypieszczonego kota. Email: zamoimidrzwiami@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko kochana, dziękuję :) Jednak rozglądać się będę mogła dopiero jak znajdę jakąś pracę, a nie jestem w stanie powiedzieć ile to potrwa. Poza tym jest jeszcze kwestia transportu, ja mieszkam na śląsku i nie mam samochodu :P

      Usuń
    2. No ale jakby co. Gosia zawsze ma jakieś na stanie :-) Wejdź na jej bloga zamoimidrzwiami.blogspot.com, sama zobaczysz. A transport to nie problem, jej zwierzaki są po całej Polsce.

      Usuń
  2. To czekamy na pierwsze zdjęcia Twojego małego przyjaciela:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń