wtorek, 28 marca 2017

Dobre Wibracje

Nie było mnie tu prawie cały miesiąc. Czas w którym wydarzyło się tak wiele i tak mało zarazem. Czas, w którym zaczęłam odzyskiwać równowagę za sprawą kilku nakładających się czynników. Postaram się zatem składnie napisać niezbyt nużąco o co kaman :)

Za sprawą Wiedźmy Rodzicielki w moje łapki wpadł ZELAND i jego Transerfing - Przestrzeń wariantów -tom1 (tak też pierwszy raz wariatów przeczytałam ^ ^ ). Na czym transerfing polega możliwe, że opowiem jak go bliżej poznam. Tak czy owak książka ta nieco mnie uspokoiła i rozpoczęła mały zalążek procesu zwracania równowagi.

Kolejnym czynnikiem stał się Zaklęcie, który odwiedza mnie teraz co weekend. Okazał się człowiekiem wprost nie pozwalającym, by minka była w podkówkę choć na chwilę. Wesoły, żartujący, przytulaśny guardian na straży dobrego samopoczucia ;) (Do tego jest większy ode mnie, więc w końcu mogę się poczuć jak to małe wredne, co rzuca się do kostek ^ ^)

Moja droga Molly odwiedza mnie dość często, co sprawia, że ciągle się uśmiecham. Wczoraj na spacerku byłyśmy świadkami niesamowicie śmiesznej sceny jak to Biały Terier wziął i się zwyczajnie fochnął  na swoją panią. Pani idzie, pieseł się zatrzymał
- Nie siadaj - mówi pani
Pies się na nią spojrzał wymownie i zad posadził.
- No chodź - mówi pani
Pies jeszcze wymowniej łepek odwrócił demonstrując swe jakże arystokratycznie niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy ^ ^ Dowiedziałyśmy się, że pieseł kaprysi, bo pojawił się nowy członek rodziny i już nie jest tym, na którego najwięcej uwagi jest zwrócone. Jak widać pieseły także maja swoje humory ;) (Szkoda, że fotki nie zrobiłam)

Jestem rozradowana również tym, że ostatnio nawet udało mi się popisać. W jeden wieczór sześć stron, gdyż wena łaskawa była. Tym sposobem rozdział piąty nowego opowiadania został ładnie, acz zaskakująco zakończony.

W weekend za to same miłe rzeczy mnie spotkały, bo pierw Szklana okazała się łaskawa i pokazała półtorej kilo mniej, potem wyszło na jaw, że straciłam też centymetr w pasie, zapisałam się do szkoły od września, do tego zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Wisienką na torcie był przyjazd Zaklęcia z kolejnym sezonem gry o tron ;)

Od paru dni rozkochałam się wręcz w słowiańskich Mantrach. W związku z tym podśpiewuje sobie je jak sprzątam, albo siedzę na słoneczku i się cieszę ciepełkiem. Dziś właśnie rano na ławeczce siedząc Mantrę sobie nuciłam, kiedy gdzieś tam 50 metrów za mną jakaś matka z dzieckiem się bawiła. Musiałam chyba się małej spodobać, bo dziewczynka przyszła do mnie, dotknęła mojego kolana i uśmiechnęła się uroczo rozradowana moim śpiewem. Chwile potem przywędrował do mnie jej pies, czy tez raczej namiastka psa, bo był taki mały, że do torebki mogłabym go wsadzić :P Zażyczył sobie pieszczot, co też otrzymał. Podziękowawszy machaniem ogona poszedł sobie w najlepsze. Mała znów posłała mi uśmiech i także poszła sobie do zabawy. Chwilę potem mijała mnie jakaś babcia w berecie, zerknąwszy na mnie wyraziła swą aprobatę jak to pięknie ten plac zabaw odnowili i poszła w swoją stronę ;-) Idąc do domu okazało się ze znalazłam coś, co zgubiłam (wypadło mi z torebki, z bocznej kieszonki) kilka tygodni temu.

Tak więc hej, dobre wibracje w okół mnie ;-)

3 komentarze:

  1. Jak pozytywnie. :D Widać, że wiosna zagościła u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, nareszcie czuc pozytywne wibracje :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. I super, jak najwięcej pozytywnych wibracji Ci życzę dookoła :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń