Urodziła się w Geschburgu. Była to dość bogata wioska, a zatem, mimo trzech braci i jednej siostry, niczego jej nie brakowało. Alexa miała długie do łopatek, rude włosy i urocze piegi. Na ramieniu, dobrze skrywany pod bluzką, znajdował się pieprzyk, a w uchu - zdecydowanie nie skrywany - kolczyk z małym czerwonym kamykiem. Matka niekiedy przyglądała jej się uważnie, jakby oceniała, czy już można wydać ją za mąż czy jeszcze poczekać. Alexa wszak była niewysoka i ważyła również mało, co sprawiało, że i jej piersi nie były tak okazałe jak u młodszej siostry. W zasadzie, gdyby się postarała, mogła uchodzić za chłopaka.
Na nieszczęście rodziców, starsza córka nigdy nie lubiła ubierać się, ani zachowywać dziewczęco. Włosy wciąż zaplatała w mocny warkocz, byleby jej tylko nie przeszkadzały. Ledwie odrosła od ziemi, a już znikała z braćmi na całe dnie. Raz, ku wielkiej rozpaczy matki, wróciła z wybitym zębem. Tłumaczyła, że to zwykła niezdarność, że upadła i uderzyła ustami w kamień, ale matka była pewna, że dziewczyna wdała się z kimś w bójkę. Niestety rodzeństwo w tej sprawie milczało jak zaklęte. Dziura po wybitym zębie widoczna była tylko, kiedy Alexa wybitnie szeroko się uśmiechała, co nieco uspokoiło matkę, ale nie na tyle, by nie zabronić jej szlajania się z chłopakami.
Alexa rosła pod czujnym okiem rodziców i w końcu zaczęła nabierać kobiecych kształtów. Ojciec odetchnął z ulgą, zwłaszcza, że dziewczyna nauczyła się już uśmiechać tak kokieteryjnie, że nie było widać ubytku uzębienia. Powoli, jak jej się zdawało zaczęli się przygotowywać do wydania ją za mąż. Obserwowała, jak zamożniejsi mieszkańcy wioski odwiedzają rodziców i długo debatują nad kuflami wyśmienitego, ważonego przez ojca Ale. Czasem zapraszali ją na te rozmowy, pozornie dotyczące zbiorów, a ona uśmiechała się kokieteryjnie, udając idiotkę, która nie ma pojęcia co się właściwie dzieje. Przytulała się do potencjalnych przyszłych teściów ogołacając ich niekiedy z sakiewek.
Od dziecka miała do tego dryg, a od momentu, gdy w dzień dojrzałości jej starzy brat Jonas, dostał ten cudowny sztylet, wiedziała już, czego najbardziej pragnie. Nie były to wielkie pragnienia. Drobnostki, które należały do innych ludzi, a którymi traciła zainteresowanie, gdy tylko je zdobywała. Zatem goście jej rodziców tracili sakiewki, a potem znajdywali je, czasem nieco uszczuplone o kilka monet gdzieś niedaleko własnych domów.
Alexa uwielbiała przyglądać się Jonasowi, a raczej jego sztyletowi, który nosił u boku. Zajmując się obowiązkami domowymi, w głowie knuła misterny plan, jak wejść w posiadanie tego ostrza. Tak naprawdę kilka razy już go ukradła, ale wciąż oddawała, zanim brat się zorientował. Nie mogłaby go przecież mieć przy sobie, poza tym posiadanie go, będąc w domu, jakoś niespecjalnie ją rajcowało.
Kiedy weszła w dojrzałość, rodzice otwarcie powiedzieli jej, że powinna poślubić kogoś z ich niedawnych gości. Pokiwała grzecznie głową i powiedziała, że przemyśli sprawę, choć wiedziała, że nie pozwolą jej na to. Tak naprawdę nie liczyło się kogo by wybrała. Musiała poślubić kogoś.
Wtedy wpadła na genialny pomysł.
Po raz pierwszy tej właśnie pamiętnej nocy poczuła dreszczyk, kiedy kładła dłoń na rękojeści sztyletu brata. Po raz pierwszy czuła, że to jest właśnie to, czego pragnie. Przypięła broń do pasa i pod osłoną nocy opuściła wioskę, rodzinę i nudną przyszłość, jaką jaką dla niej zaplanowano.
Od tej pamiętnej nocy minęło kilka lat. Alexa szlifowała umiejętności złodziejskie i nauczyła się kilka nowych sztuczek, a także udoskonaliła stare. W tej chwili, gdy miała już dwadzieścia pięć lat, radziła sobie na tyle dobrze, że tylko z rzadka zmuszona była nocować gdzieś w lesie. Fach w ręku i dreszczyk emocji podczas kradzieży, sprawiały, że była najszczęśliwsza na świecie.
Oto właśnie Alexa, ludzka złodziejka, którą będę grac w klasyczne RPG (Warhammer), po raz pierwszy w życiu. Jestem zarówno podekscytowana jak i nieco przestraszona, jak zawsze, kiedy mam spróbować czegoś nowego. Mam tylko nadzieję, że mój mistrz gry mnie nie zje na pierwszej sesji xD

O, miłej gry! :)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Nigdy nie grałam w RPGa, ale moja przyjaciółka bardzo chce spróbować. Kupiła już nawet książkę z wprowadzeniem do Wolsunga i czuję, że niedługo zmusi mnie do gry.
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze i opowiedz później o swoich wrażeniach. :)
Na pewno podzielę się wrażeniami :)
Usuń