Jej ogłoszenie pojawiło się chyba w odpowiedzi na moje zamiary i pragnienia. Wzorem Zelanda, pewnego dnia zajrzałam na FB i była tam. Ciekawska, z tym pięknym spojrzeniem, z uniesionym noskiem.
Przy pierwszym spotkaniu bardzo się denerwowałam. Czy mnie polubi? Czy nie odrzuci mnie od razu? Jak się zachować, by mnie pokochała. Wszak jest taka piękna!
Spotkałyśmy się parę razy, chociaż nawet przy mnie nie chciała usiąść. Kiedy przyniosłam jej upominek, przyjęła go z lekką nieufnością, ale i gracją.
Patrzyła na mnie tymi wielkimi oczami jeszcze nie wiedząc co się dzieje.
W końcu zamieszkałyśmy razem.
Na początku była mocno przestraszona, w końcu byłam dla niej zupełnie obcą osobą. Jednak już wkrótce odkryła moje dobre serce i zaczęła przychodzić, przytulać się.
Jest maleńka, chociaż wiekowa, po przejściach i niezwykła, bo posiada od urodzenia tylko jedną nerkę. Wciąż próbujemy dojść do ładu z dietą, bo bywa bardzo kapryśna i głośno wyraża swoje niezadowolenie. Potrafi takim dźwiękiem obudzić mnie w środku nocy, ale czuje, że jak wyjaśnimy pewne drobne sprawy okaże się, że świetnie do siebie pasujemy ;)
Mieszkamy razem dopiero kilka dni. Ona nadal szuka swojego ulubionego miejsca. Czasem siada mi na kolanach na chwilę, ale zaraz odchodzi. Dużo chodzi zresztą, mała panna fit ;-) Poznajemy się wciąż ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. A ja już wiem, że ją kocham :)
Moja Mizia kochana :)



miło mieć takiego przytulaska:))
OdpowiedzUsuńsłodka, zakochałam się jak Ty :)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Tak myslalam! Cudnie!
OdpowiedzUsuńUrocza :) Mam nadzieję, że będzie się wam dobrze razem mieszkało. :)
OdpowiedzUsuń