wtorek, 3 października 2017

Jak nie urok to przemarsz wojsk i sraciatella ^^

Ja to zawsze muszę mieć jakieś przygody.

Przeszło miesiąc temu pisałam o sprawie z kurierem DHLu i oczywiście przesyłce drogiej moim zdaniem rzeczy, na której i tak przyżydziłam, jak to zwykle ja ^ ^

W związku z tym, że pożałowałam golda na sprzęt, owy sprzęt postanowił się zepsuć i pierdolnąć z sekundy na sekundę. Rąbnęło, posypał się czorny proszek i straciło cały opór. Żeby nie było, że gadam jakieś tajemnicze eksperymenty. Chodzi o orbitrek.

Rzeczowy orbitrek wysłałam na gwarancje. Oczywiście bez przygód się nie odbyło. Jak zadzwoniłam, kazali mi zgłosić reklamacje przez stronę. Zgłosiłam i już następnego dnia dostałam maila, że kurier mi przylezie miedzy 10:00 a 17:00 Dzwonię więc do Pani z reklamacji z wielką prośbą, by mi tego DHL'a przestawiła na po piętnastej. Pani obiecała, że przestawi.

Godzina oczywiście 11:26 dzwoni mi pan kurier, że po moją paczkę przyjechał. Nigdy tak szybko z urzędu do domu na obcasach nie zakrzaniałam! Na pana miałam nakrzyczeć, że po piętnastej być miał, ale mi tak Łojca przypomniał, że skapitulowałam. Zwłaszcza, że chciałam mu pomóc znieść paczkę na dół, wszak 24 kg żywej wagi, ale gdzie tam, pan rzekł tonem wesołym "ze mną nie ma rzeczy nie możliwych, a jeśli chodzi o cuda to proszę do kościoła" wziął te 24 kg na ramię i sobie poszedł :P

Trzy dni później znów rzeczony kurier do mnie dzwoni, że paczkę z powrotem mi przysłał. (mail z informacją, że paczka do mnie jedzie przyszedł dzień po jej otrzymaniu :P), na szczęście tym razem zostawił u sąsiadki, więc z pracy urywać się nie musiałam.

Niestety moja zbytnia oszczędność, by nie powiedzieć skąpstwo nadal nakłada na mnie sankcje. Orbitrek owszem i działa, ale tak go spieprzyli, że przy każdym ćwiczeniu wydaje z siebie niebotyczne dźwięki jak z czeluści piekieł. Jak ktoś słyszał kiedyś plastik o plastik zgrzytający to nie polecam na dłuższą metę. Ostatecznie po trzech tygodniach skrzypienia zadzwoniłam dziś do pani z prośbą by coś mi z tym zrobili. Kazała oddzwonić jutro. We'll see.

Oczywiście przygód nie koniec, bo jak już się psuć to na całego. Mój kochany LG G4 ostatnio stwierdził, że za długo już żyje i umierać pora. Objawia się to brakiem wyświetlania połączeń, kiedy ktoś do mnie dzwoni. Zaś po drugiej stronie osoba dostaje standardowe sygnały, jakbym ja nie odbierała telefonu. SMSy także nie dochodzą, ani nie wychodzą. I żeby było śmiesznie cała akcja dzieje się zupełnie RANOMOWO, co oznacza, że nigdy nie wiesz kiedy cichaczem odetnie Cię od świata.

Pisałam w tej sprawie do serwisu LG Polska. Zapytałam, czy są w stanie coś z tym zrobić. Pani mi poleciła reset do ustawień fabrycznych, ale przygotowałam się na te ewentualność i już to zrobiłam 3 tygodnie temu. W związku z tym mam zanieść telefon do serwisu w Katowicach wraz z oryginalnym dowodem zakupu... Cóż, telefon kupiony w listopadzie 2016 w UK na Amazon.co.uk. Kazano mi napisać do sklepu. Napisałam, dostałam fakturkę.. bez daty zakupu.. w związku z powyższym jutro znów napisze do LG czy tak może być, czy mam sklep prosić o poprawę. No jak nie urok...

Dobrze, że w sobotę na urlop :)

4 komentarze:

  1. znalazłam jedną dobrą stronę tej sytuacji;))) masz przynajmniej o czym pisać - hi,hi,hi;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak się psuje to wszystko i na całego!
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozostaje tylko sprawę oddać do Rzecznika Konsumentów a jeśli to nic nie przyniesie to sprawa w sądzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj sprzęt działa zwykle dotąd aż okres reklamacji upłynie, a dzień później psuje się na amen. A przynajmniej u mnie tak się dzieje,taka dziwna złośliwość rzeczy martwych. Zauważyłam, że w sklepach proponują już nawet jakieś dodatkowe ubezpieczenia na okoliczność, jakby sprzęt posypał się po tym czasie, kiedy można go reklamować.

    OdpowiedzUsuń