W prezencie zatem wzięłam go do miasta rodzinnego, gdzie z zapałem oprowadzałam go po ulubionych miejscach rzucając niekiedy suche informację na temat gdzie chodziłam do szkoły, a niekiedy opowiadając historię z życia związane z konkretnym spotem.
Miasto moje, jak przez ostatnie kilka wizyt, zdaje się wręcz zatrzymane w czasie. Znaczy chodzi mi o miejsca, bo ludzi znajomych jak na lekarstwo. W ogóle przyznać muszę, że gdy tam bywam to trochę jakbym wracała do przeszłości, tylko dusze tej przeszłości jakoś się nie pojawiają.
Ostatnią wizytą odezwałam się do Bobera, bo podobno o mnie pytała. Niestety po wymianie bagatela pięciu SMSów nasza reaktywacja ucichła. Żadnego "spotkajmy się jak będziesz" czy "kiedy wyskoczymy na browarek". Podobnie jak relacja z Boberem umarło mi wiele innych znajomości. Na szczęście miasto samo w sobie znajomości nie wymaga. Miejsca czekają tak, jak je zostawiłam, zmienne jedynie o pory roku, w których je odwiedzam.
Razem z Zaklęciem odwiedziliśmy Toć to Anioł Nie Kobietę, Babcię, a także drugą siostrę Wiedźmy Rodzicielki. W dniu urodzin zabrałam go na obiad a Toć to Anioł Nie Kobieta, znana skądinąd z wspaniałości wypieków, podarowała mu przepyszny tort :)
Dużo spacerowaliśmy, tym bardziej, że październik zdał się łaskawy pogodowo i mogłam oglądać ukochaną Polską jesień pełną kolorów i słońca :)
Zaklęcie chyba był zadowolony (jego w sumie nie trudno zadowolić :P) i jedyny mankament psujący cały urlop to Łojciec, który przypomniał mi, dlaczego nie cierpiałam z nim mieszkać (serio czwarty dzień już mnie trzepie ta sytuacja...).
Na całe szczęście jesień dopisała, koty dopisały, radość piesa z wizyty dopisała, więc w sumie można powiedzieć, że bilans wyszedł na równe zero ;P
Może nie wygląda ale jak się uwali to i siniaków można się nabawić :P Pies wiecznie szczeniakowaty umysłem :)
















no i fajna taka jesień, fajnie tak spędzić wolny czas ;)
OdpowiedzUsuńmam prośbę możesz maila podać, to Ci wyślę zaproszenie na zamknięty blog:)
OdpowiedzUsuńvillandra87@gmail.com
Usuńposzło :)
UsuńDostałam dziękuję :)
UsuńOczywiście nie udało mi się odkryć, co to może być za miasto :-) A tort wygląda na smaczny, ja to jednak jestem łasuch, nawet zdjęcie pobudza mój apetyt na ciasto.
OdpowiedzUsuńTo Zgorzelec moja droga Gaju :)
UsuńFajnie widzieć Cię uśmiechniętą:))) Tort obłędny!!! Czemu ja to oglądam przed snem?!?!?
OdpowiedzUsuń