poniedziałek, 6 listopada 2017

Początki kontynuacji w nowej - starej pracy

No więc poszłam do niego, bo tak powiedziała Szefowa. Kolczyki zmieniłam (ludzie mają dziwne myśli jak widza pentagramy w czyichś uszach - ach ten zaścianek niedouczony), Ankh mój magiczny wisiorkiem z czerwonym oczkiem zastąpiłam. Na galowo się odjebałam tylko po to by usłyszeć, że hajsów ni ma.

I całe szczęście w sumie, bo przestało mi zależeć przez to.

Jak wiadomo, wedle Zelanda tak właśnie być miało.

I było, bo dziewczyny się wkurwiły, bo jak hajsu ni ma to ma się znaleźć i się znalazł. Na dwa miesiące.

Moja pierwsza umowa o pracę (na czas określony) w naszym pięknym kraju. Pół dnia szkolenia z ochrony danych osobowych i BHP tylko po to, by wrócić do pokoju, do swojego biurka, na swoje krzesło i ... zobaczyć stertę niezrobionych wniosków i drugą do poprawy bo od pierwszego listopada zmieniło się pouczenie na decyzjach.

Pani zastępca kierownica już mnie wzrokiem zabiła, gdy zaniosłam jej dziesięć poprawionych. Przysięgam, że gdyby miała lasery w oczach, ze dwadzieścia tysięcy razy bym została spalona na wiór :P

Poza tym, póki co, żadna różnica. Nadal pracuje na koncie stażysty na swoim starym loginie i haśle do systemu. Czekają mnie dwie poważne decyzje zasiłku rodzinnego, które obecnie nie mam pojęcia jak napisze, ale się nie łamię. Mam koleżanki, które mi pomogą. Dobrze tam żyjemy. Dobre miejsce, dobra praca, dobre dziewczyny i petenci czasem dobry.

Żyć nie umierać ;)

4 komentarze:

  1. Wow, gratuluje! super że masz pracę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to miło, że się miejsce znalazło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i super :-) I nawet hajsy sie znalazly!

    OdpowiedzUsuń
  4. Grunt, ze masz fajną ekipę a nie jak u mnie mamuty i jaskiniowcy, lenie parszywe z elementami stołkozy. Widać mózg im się przelał z głowy do doopy.

    OdpowiedzUsuń