czwartek, 21 grudnia 2017

Na dwoje

No tak, bo ryby, bo skrajności, bo czemu nie? Bo czemu miałabym być normalna? Słowo daje, aż się dziwie jak niektórzy ze mną wytrzymują skoro ja sama ledwo ze sobą wytrzymuje. A nie, zaraz, to na pewno dlatego, że nie pokazuje ten wewnętrznej walki, a raczej rozpierolu jaki mam w duszy.  Swoją drogą chciałabym tak kiedyś wyjść z siebie stanąć obok i spojrzeć na te panikarę okiem człowieka, który patrzy na wszystko z boku. Czy gdybym sama sobie powiedziała, że to do niczego nie prowadzi - posłuchałabym siebie? Mocno wątpliwe. 

W takim razie skoro rybka zodiakalna to i zodiakalne skrajności, podziały, na dwoje babki wróżenie. 

A zatem rybka numer jeden, zdecydowanie panicznie boi się tego co ma nastąpić 31 grudnia. Nie, absolutnie nie kończy się żodyn  kalendarz majów, czerwców czy innych lipców. Kończy się nasz zwykły, ale to przecież nie powód do strachu. Żadna przepowiednia nie orzekła przecież iż koniec świata nastąpi na nowy rok dwa osiemnaście. Dla Rybki numer Jeden jednak nastąpi. Bo przecież w końcu po pół roku starań, wysyłań chodzenia na rozmowy i robienia z siebie idioty, ta szczera, uprzejma, rozbrajająca i ciągle nie dość dobra dla wszelakich pracodawców Rybka numer Jeden dostała pracę. Nie byle jaką przeca, bo pracę urzędniczą, czyli coś, co rybki lubią najbardziej, a już na pewno ta konkretna Rybka. W związku z powyższym dołożyła rybka wszelkich starań, dając głownie pole do popisu Rybce numer Dwa, coby pracę tą utrzymać i utrzymała... na dwa miesiące po stażu. Wczorajsza rozmowa z szefową Rybek uświadomiła je obie, że na kolejne przedłużenie nie ma co liczyć. Co zatem robi Rybka numer Jeden? Panikuje na czym świat stoi, przekonana, nie bez słuszności zapewne, iż znów czeka ją powtórka z rozrywki jaką miała początkiem roku dwa siedemnaście. Co za tym idzie i kolejne lata wyglądać mogą podobnie. Gdzie tu sens, gdzie walka
o marzenia, gdzie chcenie czegokolwiek? Gdzie stabilność? 

Co zatem robi Rybka numer Dwa? 

Ano Rybeńka nasza droga próbuje za wszelką cenę przekonać tę pierwszą, że nie ma się czego bać. Wszak mądrzejsza jest o całe cztery tomy ZELANDA i o transerfingu rzeczywistości coś tam już wie. W związku z powyższym przegląda oferty, sprawdza dojazdy, rozważa możliwości, wysyła CV i lata po całym mieście w poszukiwaniu bluzki na rozmowę kwalifikacyjną, która olśni przyszłego szefa, lub szefową do tego stopnia, że da Rybce numer Dwa przynajmniej dwa tysie na zgrabną łapkę o tych długich palcach pianisty. 

W między czasie Rybka numer Jeden popada w skrajne zmęczenie z kolejnym atakiem paniki że tabletki, które odstawiła rok temu znów staną się regularnym posiłkiem depresyjnego organizmu. Wstawanie staje się coraz trudniejsze, a spać chodzi co dzień to wcześniej. Jeszcze trochę to, jak grzeczne dzieci, po dobranocce będzie lądowała pod kołdrą.

Rybka numer Dwa natomiast uparcie próbuje wskoczyć w wir obowiązków wmawiając sobie, że naczynia nie mogą poleżeć chociaż pół godziny po obiedzie i prawa nie ma siąść do grania, dopóki nie będzie wszystko zrobione, sprzątnięte, przygotowane.

A ja tak patrze na je obie, na siebie w lustrze i zastanawiam się dlaczego znów śni mi się Krótki, szydząc, że zaś szukam roboty, dlaczego gania za mną jakiś koleś w czerni, dlaczego połowa moich snów związana jest z Anglią i fabryką.

I dlaczego, u licha, jak już pomyłam dziś okna i wysprzątałam cały dom to MUSIAŁ zacząć padać śnieg? 

4 komentarze:

  1. Trzymam kciuki, by ta rybka numer dwa wygrała! I obawy pierwszej rybki się nie sprawdziły.
    U mnie leje 3 dzień, staram się nie patrzeć na okna i za okno też l;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pada snieg, pada snieg, ciesza sie dzieci :-) Glowa do gory! Zamkniesz jedne drzwi to sie otworza nastepne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś typową rybką może...a ja baranem. Niby bzdura, wielu mówi ale nie da się zaprzeczyć, że "coś w tym jest":)Chociaż, to brzmi jak rybki bliźniaki :D
    Może coś w podświadomości odbija ci się czkawką i trzeba to w snach przepracować?

    OdpowiedzUsuń