poniedziałek, 11 czerwca 2018

Ciemność widzę.

Korytarz pogrążony był w mroku. Sam ubrany był na czarno, więc i jego nie było widać. Jego blada skóra niemal raziła w ciemności. On jednak nie miał problemu z zobaczeniem dokąd zmierza. Zresztą i tak pewnie dotarłby tu nawet z zamkniętymi oczami. Korytarz zakręcił i oczom przybysza ukazały się masywne drzwi. Były uchylone. Ostrożnie podszedł do nich. Piwne oczy przesunęły się po kawałku przestrzeni, którą mogły ujrzeć przez szparę w drzwiach. 


W pokoju także panowała ciemność. Nie paliła się żadna świeca, ani światło elektryczne. Zresztą w całym Pograniczu było dziwnie cicho, ale tu najbardziej. To było niepokojące.

Powoli pchnął drzwi, przygotowany na atak. Ten jednak nie nastąpił, za to z sąsiedniego pomieszczenia usłyszał szelest. I ciche przekleństwo. Lawirując między meblami, doskonale przecież widząc w ciemności ruszył do sypialni.

Drzwi szafy były otwarte. Z wnętrza wystawały jej nogi. Miała na sobie zwykłe jeansy, a stopy były bose. Tu świeciło się jakieś światło. W zasadzie jedynie poświata. Aplikacja żarówki z telefonu.

- Jakaś początkująca czarownica rozpieprzyła elektrownie? - zagaił.

Wysunęła głowę zza drzwi szafy i spojrzała na niego. Włosy jak zwykle miał w cudownym ułożeniu. Tym razem były rozpuszczone. Jego piwne oczy wpatrywały się w nią. Blada twarz odznaczała się na tle panującej ciemności. Posłała mu niewesoły uśmiech, w odpowiedzi ukazał kły. Bez słowa znów zanurkowała w szafie.

- Wnioskuje, że nie - powiedział. - A zatem co się stało?
- Mrok nadchodzi - usłyszał jej stłumioną odpowiedź.
- Jak to? - zaniepokoił się, zaraz znalazł się przy niej i chwycił ja za ramiona. - Jak to? - powtórzył.

Teraz dopiero zauważył. Jej czerwone włosy nie miały blasku. Nie przypominały już żywej, świeżej krwi. Nie przypominały niczego poza brudnymi, niezadbanymi piórami. Ale najgorsze były oczy. Niebieskie tęczówki ciemniały i to wcale nie dlatego, że zmieniały się w czerwień.

- Ile mamy czasu?
- Nie wiem Gabrielu, serio, nie wiem - powiedziała i posłała mu kolejny smutny uśmiech.
- Co zrobisz?
- Tego też nie wiem - odparła, wyswobodziła się z jego uścisku i znów zanurkowała w szafie.
- Czego szukasz? - zapytał, nurkując z nią, by jej pomóc.
- Kostura od David'a - odparła. - Jest!

Wyciągnęła z szafy przedmiot i stanęła w triumfalnej pozie. Kostur był nieco wyższy od niej. Na dole zakończony kolcem. Na jego szczycie umieszczone zostały trzy podłużne, wąskie kryształy. Były szare.

- Vill, on jest cały rozładowany
- Wiem.
- Co chcesz z nim zrobić.
- Na początek naładuje.
- A potem?
- A potem nie wiem, ale zrobić coś muszę... - syknęła i chwyciła się za bok, kolejne ukłucie dało o sobie znać - zanim to nadejdzie i pochłonie wszystko. Ciebie, mnie, Pogranicze i każdego kogo tu sprowadziłam...

3 komentarze: