W chacie śmierdziało pleśnią i wilgocią. Okna pozasłaniane były brudnymi szmatami, podobnie jak wejście nie posiadające normalnych drzwi. Z zewnątrz dochodziły głosy ciekawskich starających się zajrzeć do wnętrza. Starucha siedząca na czymś w rodzaju tronu miała na sobie brudną suknię, która najlepsze lata świetności miała już bardzo, bardzo dawno za sobą. Na podołku leżało zgniłe, sczerniałe jabłko. Kobieta głaskała je machinalnie. Na oczach miała opaskę, która niegdyś zapewne była biała. Głowę zwróconą miała w stronę Vill i Gabriela.
- On czeka na kobietę, która przyjdzie po światło.
- Vill daj spokój, moje skrzydła wystarczą.
- Nie wystarczą. Nie na mrok, który nadchodzi - spojrzała na niego swymi niemal już czarnymi oczami. Dotknęła kostura na plecach
- Vill - wyciągnął do niej rękę, ale odtrąciła ją.
- Musze iść - powiedziała.
***
W jaskini panowała ciemność. Nie było to jednak dla niej wielkim problemem. Jej pół rasowość pozwalała widzieć w niezbyt głębokiej ciemności. Mimo to stąpała ostrożnie. Z zewnątrz dobiegło krakanie. Zatrzymała się na chwile, ale dźwięk się nie powtórzył. Ruszyła przed siebie. Rozpoznawała kształty, co pozwalało jej zgrabnie omijać pozostałości mebli, szmat i jakichś śmieci. Przeskoczyła nad zgniłym, wilgotnym materacem, leżącym na pozostałościach łóżka. Szmer z lewej sprawił, że się zatrzymała. Spojrzała w tamtą stronę, odruchowo sięgając w stronę kostura. Cisza. Bezruch przedłużał się kiedy lustrowała okolicę. Dłoń na kosturze świerzbiła niecierpliwością. Kolejny szmer za nią. Obróciła się gwałtownie i coś pchnęło ją na przegniły materac. Upadła i coś oślizgłego przesunęło się po jej ręce. Zerwała się gwałtownie. W sekundę miała kostur w ręku.
- Pokaż się! - wrzasnęła.
- Myśśśśśślałem, że wampiry dobrze widzą w ciemnośśśśści - dobiegło ją zewsząd.
Obracała się gwałtownie, z kosturem przygotowanym do ataku.
- Jestem półkrwi
- To wiele wyjaśśśśnia....
Nagle znalazła się przed nią. Jego biały pysk, niemal raził w oczy. Ślepia o pionowych źrenicach wpatrywały się w nią, Rozdwojony język wysuwał się i chował co chwilę. Wił się przed nią bladością swego oblicza. Już otwierała usta, by coś powiedzieć, kiedy ogonem pociął ją. Znów wylądowała na materacu, tym razem na plecach. Kopnęła go w zbliżający się w jej stronę pysk. Zasyczał gniewnie, kiedy zrobiła obok niego przewrót, podnosząc się. Zamachnęła się kosturem, ale się uchylił. W jednym momencie zniknął w mroku. Nagłe zniknięcie światła jakim była jasność jego skóry, sprawiło, że musiała poświęcić chwilę, by przyzwyczaić się do ciemności. Ponownie bezruch zapanował w okolicy. Zrobiła pewny krok do przodu, z kosturem przygotowanym do ciosu.
- Wyłaź przyszłam po światło - krzyknęła przed siebie.
- Muśśśśiszzzzzz zapłacić - powiedział jej.
- Czego więc chcesz?
Cisza.
Zrobiła kilka kroków w głąb jaskini.
Cisza.
Mogłoby się zdawać, że była zupełnie sama.
Cisza i bezruch.
- Czego chcesz?! - wrzasnęła a jej głos poniósł się echem po skałach.
- Zgadnij - powiedział.
Jego blady wężowy ogon owinął się w okół jej szyi. Podniósł ją do góry tak nagle, że wypuściła kostur. Chwyciła dłońmi ogon, próbując się uwolnić. Jego pysk zbliżył się do niej gwałtownie, po drodze zmieniając się w ludzką twarz o żółtych ślepiach z pionowymi źrenicami. Miał łuski na policzku. Pocałował ją wbijając rozdwojony język brutalnie w jej usta. Jej prawie czarne oczy nabrały bordowego odcienia, kiedy wbiła kły w jego język. Zawył puszczając ją i odsuwając się. Był teraz prawie cały w ludzkiej postaci. Jego nagie ciało zdradziło chęci. Blada skórę pokrytą miał gdzieniegdzie łuskami. Ogon, którego się nie pozbył, wił się wściekle z tyłu jego postaci. Spojrzał na nią, z kącika ust ciekła mu czerwona krew. Vill wylądowała zgrabnie obok zapleśniałego materaca. Chwyciła kostur i wyprostowała się. Splunęła jego krwią i pokazała kły.
- Zabawmy się - warknęła.

Myślę, że powinnaś to gdzieś wysłać... Próbowałaś z jakimś wydawnictwem?
OdpowiedzUsuńTak kilkakrotnie, moje jedno opowiadanie idzie na konkurs na dniach. Mam tez jedno wydanie na koncie.
UsuńO, to super!
Usuńto jest bardzo dobre!
OdpowiedzUsuńZwazywszy to, że obrazuje to co dzieje sie w mojej duszy, w polaczeniu z poprzednim fragmentem to nie. Nie jest.. znaczy nie w sensie literackim, bo w tym moze i jest, ale jako coś co odczuwam.. to nie..
UsuńJasne, że jeśli chodzi o zamęt w Twojej duszy to to jest nawet... przerażające...
UsuńDomyślam się, że to boli...
Ale dobrze, że to umiesz przelać na papier (choćby wirtualny). Myślę, że to swoiste odreagowanie i dobrze, że ma gdzieś ujście.
A co z kotem? Dawno nie pisałaś?
Ps. Masz tam na podorędziu jakąś bratnią duszę, która by Cię wsparła?
Memelko kicia ma się dobrze. Ostatnio nawet apetyt jej się zwiększył, co bardzo mnie cieszy. Co się zaś tyczy bratniej duszy to mam kilka nawet. Zaklęcie mocno mnie wspiera. Ale to jest taka sytuacja, ze samo głaskanie i tulenie nie wystarcza,bo nie przynosi żadnego rozwiązania ani nowego pomysłu. Chciałam też nadmienić, że zamieszczane tu posty w kategorii Pozaświat nie są, nie były i nigdy nie będą fikcją literacką i nie należy tego tak traktować. Fikcję zamieszczam na moim drugim blogu. Tutaj piszę to co się dzieje w mojej duszy..
UsuńDobrze, że kicia ma się dobrze. Ale nie dobrze, że u Ciebie źle...
UsuńTrzeba to przeczekać, bo kiedyś MUSI być dobrze!!!
Domyślam się, że wszystko rozbija się o pracę... I z tym to niestety nie wiem jak pomóc...
Trzymaj się...