Przeglądam starego bloga, lata 2013 tuż przed samym ślubem. Ci, którzy są ze mną aż tak długo, możne pamiętają o co chodzi.
Nazywał się Magiem.
A może ja go tak nazywałam?
Sama już nie pamiętam. Przedstawiałam go w kategorii PozaŚwiat, bo jakoś nie umiałam o nim mówić normalnie. Mieliśmy konekcję, jak z wieloma wcześniej i później. Konekcję specjalną. wyjątkową. Inna... Wiem jedno. Był kolejnym, mocno uczepionym mnie człowiekiem z internetów, który w jakiś sposób uznał, że jestem dla niego odpowiednią partią nawet, jeśli byłam parę miesięcy przed zaplanowanym ślubem.
Pogrzebałam więc w starym blogu lat 2013 w poszukiwaniu wzmianki o nim, bo właśnie wczoraj na nowo nawiązał ze mną kontakt. Kontakt tak nagle i boleśnie zerwany w sumie już nie pamiętam z czyjej strony. Zerwany, bo on chciał coś czego dać mu nie mogłam, a ja czułam się winna, że nie mogę mu tego dać.
Grzebiąc w tych notkach próbowałam sobie przypomnieć jaki był. Co w nim lubiłam, o czym rozmawialiśmy, ale pamiętałam tylko "ta i żadna inna" i że zawsze będzie (jakież to oklepane już!).
Zastanawiające jest dlaczego właśnie teraz, gdy moje życie chyba zaczyna w końcu iść w dobrą stronę (o tym później).
Wczoraj powiedział mi, że od dłuższego czasu chciał się do mnie odezwać bo zawsze fajnie nam się rozmawiało (a ja sobie nie mogę przypomnieć o czym poza grą i książkami!).
Mag nie był ani pierwszym ani ostatnim z którym musiałam zrywać kontakty z podobnych powodów. Znaczek był również taką osobą. Ze Znaczkiem rozmawiam od czasu do czasu i wydawać by się mogło, że tu się poprawiło. Czy z Magiem też będę mogła zwyczajnie po koleżeńsku pogadać? Czy w ogóle dawać szansę tej znajomości?
Ciotencja zapytała co chcę z tym zrobić.
Odparłam, że nie wiem, bo na razie to zwyczajnie jestem zaskoczona...

Czasem powrót do przeszłości, to fajna przyszłość. A czasem, cóż, przeszłość powinna zostać przeszłością. Mądre? Bez sensu:)
OdpowiedzUsuńTotalnie :P
UsuńMoże w realu by czar prysł i by nie trzeba było zastanawiać się nad przyszłością;)))
OdpowiedzUsuńYou know;))) On Cię męczy swoim "a więc" i siorbaniem a Ty go poprawianiem swoich włosów;)))
Zaprosił mnie na kawę, jak się dowiedział że mieszkam niedaleko. Powiedziałam, że jak mnie chop puści, odparł, że jeszcze się zobaczy. Niemal poczułam jak odskoczył jak oparzony.
UsuńZapraszam na nowy fanpage poświęcony poezji :)
OdpowiedzUsuńhttps://www.facebook.com/Sercewremoncie/
Mi się podobni trafiali i w realu i w necie... W necie nawet nadal co jakiś czas... Szuka taki wrażeń, a że jakoś się nie obnoszę z małżeństwem i profile społecznościowe mam okrojone to liczą na szczęście :P
OdpowiedzUsuńSmutni to są ludzie w większości, bez poukładanego życia. Do tej pory w necie natrafilam na jednego takiego... "realnego" :) Potrafił pokonać kilometry, nie raz i nie dwa, potrafił się spiąć, prawdziwie mu zależalo. Nie wiem czy czasem nie żałuje teraz, że ma taką zołzę nad sobą ;P
Inni to romantycy, zboczeńcy... Ofiary życia? Raz namiętnie jeden do mnie pisał, cały dzień na kompie, fb albo gierki, wieczorem piwo za kasę rodziców... Do pracy? a nie tam... Woli szukać szczęścia i miłości, po co się ogarniać i nie żyć na koszt rodziców. Zero studiów, szkoły, zero jakiejkolwiek rozwijania się. No nic. A wiek nie 16-18 a grubo ponad 20. Taki obraz mam amantów internetowych :P
Nieszczęśników w tym świecie wielu, ale niekiedy mocny cios stawia ich na nogi :P Mówie na przykładzieznaczka, choc to przykład czysto życzeniowy, jeszczemało mam pewności
UsuńJa nikogo nie postawiłam na nogi :P a jestem dosadna i nie opitalam się :P niestety do niektórych nie dociera.
UsuńPoczekaj na rozwój sytuacji. Myślę, że tu powinnaś zdać się na intuicję.
OdpowiedzUsuń