czwartek, 9 sierpnia 2018

Nie wolno Ci

Prosiłam o zastopowanie ostatnio i oczywiście dostałam za swoje. W piątek wstałam z takimi zawrotami, że głowa mała, a że miałam na popołudnie, Znaczek (tak znów z nim gadam) wykopał mnie internetowo do lekarza. Pani doktór sprawdziła cukier, ekg i ciśnienie po czym zarządziła, że w zasadzie to powinnam do szpitala pojechać i zrobić badania.

Przyznam rozkleiłam się zwłaszcza po usłyszeniu, że do szpitala pojadę karetką i czy ktoś mógłby mi przywieźć jakieś rzeczy (miałam tam zostać na noc! O.o!). Oczywiście jak zawsze w takich wypadkach do głowy przyszła mi moja mama. Zadzwoniłam i zanim cokolwiek powiedziałam - rozkleiłam się na dobre.

Ostatecznie wylądowałam w domu z L4 na jeden dzień oraz skierowaniem do szpitala i mocnym przykazaniem, że jeśli zawroty nie miną do poniedziałku mam wrócić do pani doktór po szereg badań. Zawroty, jak zawsze zresztą, minęły po półtora dnia. Jednak zaalarmowana matka to nie łatwa ściana do przejścia.

Wiedźma rodzicielka zagroziła, że jeśli nie pójdę do lekarza, to zatrudni swojego męża, Zaklęcie i Panią Krainy (a pewnie i pół gildii) by mi truli dupę aż to zrobię.

Cóż było robić. Polazłam do Pani Neurolog.

Ta zaprosiła mnie do gabinetu zadała mnóstwo pozornie niezwiązanych ze sobą pytań, popukała w kolana, kazała maszerować w miejscu, wystawić język kilka razy oraz sprawdziła puls.

Oto co następuje.

Aparently mam "zaśluzowany organizm", co oznacza, że moja śledziona nie wyrabia. Za to wątroba rozhulała się na dobre i postanowiła zabawić się w złą siostrę. Co (o ile dobrze zrozumiałam) oznacza, że moja krew nie pływa płynnie i przez to nie dostaje się odpowiednio utleniona do mózgu - stąd zawroty Szerloku! Pani Neurolog jednak nie przekazała mnie do szpitala, nie zleciła absolutnie ŻODNYCH badań, nie przepisała też leków (no.. tak jakby). Podzieliła się jednak szeregiem rad.

W związku z powyższym nie wolno mi:
- Słodyczy
- Fast food'ów
- Smażonego
- Surowego
- Krowiego mleka
- Herbaty czornej
- Równie czornej kawy (z mlekiem też nie odkąd nie wolno mi mleka)
- Serów
- Gęstych jogurtów
- Mrożonek
- Lodów
- Soków z kartonu
- Słodkiego pieczywa
- Białego cukru.

Za to dużo zup mam jeść najlepiej na śniadanie, obiad i kolacje. Raz w tygodniu wątróbka i (mój faworyt) siedem jajek na miękko w ciągu tygodnia! Do tego wszelkie kaszy i ryże. W razie potrzeby zakupić Jia Wei Xiao Yao Wan i łykać sobie pół godziny przed jedzeniem albo godzinę po.

A i nie denerwuj się! To Ci szkodzi!

W związku z tym w zasadzie nie wolno mi jeść niczego co lubię. Najlepiej więc pewnie nie jeść wcale ^^ i za tę rewelację zapłaciłam 180 zł.

No hmm...

4 komentarze:

  1. kurcze, dużo zdrówka./ Niech te zawroty mijają!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oesu, ale zeby az tak??
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo na życzenia trzeba uważać;)
    Zdrówka i współczucia z tą dietą... Wytrwałości!!!

    OdpowiedzUsuń