niedziela, 14 października 2018

Mentalność niewolnika?

Dziwi mnie polska mentalność. Ludzi, którzy mają już swoje lata i przeżyli już co nieco. Dziwi mnie jak słyszę kiedy tacy ludzie wypowiadają się jak to młodzi niewdzięczni są bo za tyle pracować nie będą. Dziwi mnie, że tacy ludzie na oczy nic nie widzą, że aż tak stereotypowo patrzą.

Siedź cicho i ciesz się, że masz pracę.

Dlaczego stękasz, masz ciepło na dupie siedzisz, na magazynie to mają przejebane.

Nie rozumiem ciebie, przecież jako świeżak nie powinnaś się odzywać.

Nie po to do pracy chodzę by słuchać stękania.

Jak Ci się nie podoba, to sobie znajdź inną pracę, albo załóż działalność gospodarczą, to zobaczysz jak to jest.

Jak słyszę coś takiego, to przypomina mi się moja znajoma z Litwy, Violet zawsze była kobietą pełną wdzięczności. Była też pełna doświadczeń życiowych. Takich doświadczeń, które w wieku ponad 50  lat doprowadziły ją do sprzątania na jednostce wojskowej gdzieś na wyspach. Nie wiem dokładnie co ona przeżyła z jakim brakiem pieniędzy i bezrobociem się mierzyła, ale doprowadziło ją to do takiego stanu, że gdyby spotkała Elkę The Secend to by jej stopy całowała za to, że może sprzątać kible.

Ja rozumiem, że różne rzeczy się zdarzają w życiu, ja rozumiem, że ludzie różne rzeczy przechodzą. Ja rozumiem, że z pracą jest ciężko zarówno w Polsce, jak i niekiedy na świecie. Też swoje wyczekałam, swoje wyszukałam, swoje przeryczałam.

Ale to do nędzy nie oznacza, że mam siedzieć i dziękować szefowi korporacji, za to, że łamie przepisy BHP. Ja rozumiem, że przychodzi nowy logityk, rozumiem, że mogą mieć problemy i że chcą temu zapobiec. Ja rozumiem nawet pewne zmiany jakie wprowadzili. No większość.

Nie rozumiem jednak za chuj wielki (i dwa bąbelki) z jakiej paki zapobiec problemom ich ma zamknięcie nam swobodnego dojścia do kibla, co równa się z łamaniem podstawowych przepisów BHP, załącznika 3 rozdziału pierwszego i czwartego.

Nie dość, że dojście do tego kibla i tak było przez special kartę Vip, która miały dwie dziołchy na zmianie, to jeszcze drugi kibel piętro niżej od dwóch miesięcy jest zepsuty. Nie, tego nie było dość. Teraz okazuje się, że do kibla latać trzeba przez cały magazyn prawdziwym hektarem, marnując zamiast minutę na dojście to cale trzy, co równa się z mniejszą ilością wyrobionej pracy, co równa się poleceniu po premii.

No do kurwy nędzy, czy ci ludzie mają mózg?

Ale ja nie o tym, ja o tym, że wedle starej wyjadaczki, pracownicy zakładu ze stażem  20 letnim powinnam zamknąć ryj i z wdzięcznością i uśmiechem nr 5 na ustach latać hektary do kibla bo mam wypłatę co miesiąc na koncie.

Może ja się mylę, ale czy to nie zakrawa na mentalność niewolnika?

12 komentarzy:

  1. Nic do końca nie jest czarno-białe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Ja jak zmieniałam pracę i marudziłam to byłam gówniarą :P Co się na życiu nie zna... Co z tego,że pracowałam fizycznie od 13 r.ż., że trochę w życiu przeszłam. Ale gówniarz niewdzięczny, nie potrafiący pracować. Mega mnie to denerwowało... Ale nie słuchałam robiłam swoje. Teraz te osoby są w szoku bo pracuje w zawodzie jak chciałam i mam umowę taką jak trzeba.

    Z innej strony... Obserwuje znajomych co rzucają pracę po tygodniu bo a to plecy bolą, bo a to coś mu się nie podoba, a to by inną chciał i tak nic nie osiągają, nic nie robią... a chcą tworzyć rodziny, wychowywać dzieci a sami siebie utrzymać nie potrafią.

    Trzeba wyważyć pewne rzeczy, bo jeśli jest się w ciężkiej sytuacji to trzeba pracować. Nie pozwalać sobą pomiatać ale zastanowić się na ile ma się możliwości. U nas można przebierać w pracy. Wybrzydzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was? Znaczy gdzie? Ja nie wybrzydzam. Naprawdę lubię tę pracę, ale wolałabym durnoctwa bardzo nie lubię i takiego podejścia też nie. Też w różnych miejscach pracowałam i różnie bywało. Też mam pewne doświadczenia i osobiście uważam, że minimum jakie zapewnia nam kodeks pracy powinno być zapewnione. I tak niewiele mamy jako pracownicy. Oczywiście zwalniać się z tego powodu nie będę, przynajmniej póki nie znajdę innej pracy. Choć wolałabym tam zostać. Lubię ten rodzaj pracy jaki wykonuje teraz.

      Usuń
    2. Dolny Śląsk :) Ogłoszeń jest mnóstwo, ciągle kogoś szukają a polakom nie chce się pracować i u nas biorą za grosze ukraińców...

      No wiadomo, ale pamiatać sobą nie można dawać :) Wiadomo w woli rozsądku, bo jeszcze spotyka się umowę o dzieło, albo brak umowy... albo 5 zł za godzinę i jakieś darmowe pierwsze dni próbne... Ale w tym mieście rynek należy do pracownika. W moim rodzinnym mieście niestety szukałam i błagałam o pracę... i po 2 latach znalazłam pół etatu na zlecenie... I wiem, że tam zginęłabym. Nigdy bym nie pracowała w zawodzie... Tu mam w zawodzie już staż, pierwsze awanse za sobą. Wiadomo też, że nie każdy będzie się przeprowadzał do innego miasta za pracą ale czasem można poszukać czegoś gdzieś blisko z dojazdem.

      Usuń
    3. No ja jestem na śląsku i też mowią, że jest ryneek pracownika, ale najwyrażniej chujowy ze mnie pravownik bo prze cholerę czasu nawet na staż nikt mnie nie chciał ..

      Usuń
    4. Może zależy od miasta? To wcale nie musi tak być, że jesteś słabym pracownikiem albo coś ;)

      Usuń
    5. Może i od miasta zależy. Sama pani szkoląca z urzędu mi powidziała, że bez znajomości pracy nie znajdę, a przecież to takie duże miasto (w moim mniemaniu bo wychowałam się właśnie na dolnym śląsku z miastem liczącym 50k mieszkańców). Obecnie dojeżdzam na zadupie jeszcze większego miasta, gdzie jeździ tylko jeden mój autobus :P

      Usuń
    6. Jak ja u siebie szukałam pracy i wypełniałam karty w PUPie to babka była zdziwiona, że ja rzeczywiście tej pracy szukam :P Wczoraj aplikowaliśmy CV do Lidla mojej mamie... Ona jest przekonana, że jak złożyła to na pewno dostanie. Ciekawa jestem, tamte miasto nie ma perspektyw ani dla młodych ani dla starszych. Ona niby szuka pracy od roku :P tyle,że ona "szuka" :D ale nawet jakby bardziej się postarała to nic by z tego nie było.

      Usuń
  3. Jak dla mnie pracodawca bez pracownika nic nie znaczy tak naprawdę i pracodawca powinien dbać o pracowników. Już nie mówię o spełnianiu minimum, ono jest podstawą.
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;) Stara prawda.
    Gdybym miała napisać coś więcej, to musiałabym 30000 stron o tym napisać;))
    Ps. A wcale się Tobie nie dziwię, że Cię to wkurza!

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam książkę "Urobieni. Reportaże o pracy".
    Masakra, co tam ludzie opisują. To, że pracodawcy nie przestrzegają zasad BHP to jedno, ale ja w szoku jestem, jak bardzo niektóre opisy przypominały mi obozy zagłady.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety pracownik coraz częściej jest nikim dla pracodawcy,szefa, dyrektora, itp. Nic nieznaczący trybik, który można wymienić. Zero szacunku i traktowanie gorzej niż zwierzęcia. Też mnie to wkurza, sama mam podobne odczucia i właśnie się zastanawiam od kilkunastu dni jak to zmienić i czy da się to zmienić?

    OdpowiedzUsuń