Różnych się rzeczy imałam za sprawą swojej twórczej duszyczki. Udało mi się wydać jedno opowiadanie, zrobić kilka naprawdę fajnych zdjęć za pomocą lustrzanki na którą zbierałam dwa lata. Podarowałam, a nawet sprzedałam kilka par kolczyków. Kilka skarpetkowych kotków znalazło nowe domy.
Nigdy jednak nie rozwinęłam tych pasji jakoś bardzo mocno. Nic nie pochłonęło mnie aż tak, bym po pewnym czasie w końcu się nie znudziła. Obecnie nawet pisanie jako takie jest mi ciężkim kawałkiem duszy, ale o tym kiedy indziej.
Dziś chciałam na temat kolczyków.
W dobie tak ogromnej puli wyboru wszelakich dóbr i cen również wszelako z kosmosu, ja uwielbiam być mało zmienna i to najlepiej równie małym kosztem. W związku z powyższym nawet biżuterię zaczęłam robić sobie sama (no, taką którą się da najtańszymi narzędziami czyli kolczyki w zasadzie). Kilka lat temu uznałam, że w okolicach pozapracowych mogłabym proste ładne hand made kolczyki sprzedawać, bo przecież zawsze to piniądz nie? Niestety jak się okazało najprostrze kolczyki jakie ja potrafię zrobić ni jak się nie sprzedają, a do bardziej skomplikowanych rzeczy zwyczajne nie mam rąk. Choć swego czasu bardzo zafascynowałam się WireWraping nigdy nie udało mi się choćby zbliżyć się do tego co ludzie oferują w internecie (zdjęcie wyżej). Więc jak to ja poprzestałam na robieniu najprostszych rzeczy dla samej siebie.
I tak, jako, że czarownica ze mnie. Że na szyi nosze Ankh a na palcu pierścień atlantów uznałam parę lat temu, że od pełnej ochrony potrzeba mi pentagramów, najlepiej na uszach (choć przed krótkim mnie nie uchroniła żadna magia). Zamówiłam więc druty i kolczyki poczyniłam.
Niestety jakieś dwa miesiące temu zgubiłam jeden gdzieś na mieście i decyzja zapadła, że zrobię sobie je od nowa. Tym bardziej że z metalu zawijane kolczyki lekko już pozieleniały.
Uparłam się na srebro. No bo niby plastyczne, no i to srebro więc nie zzielenieje. No cóż. Dość wiedzieć, że więcej srebra jako takiego nie kupię. Miedź co najwyżej. Niestety drut 0,8 mm w ogóle nie chciał mnie słuchać. Miał jakąś pamieć kształtu i okręgu za diabla nawet grożąc tłuczkiem do mięsa nie poczyniłam. Sięgnęłam zatem po swój zwykły druk metalowy który z wdzięcznością poddał się moim palcom.
Gwiazdę poczyniłam z resztek druku miedzianego, który kiedyś zamówiłam w UK. Przyznać muszę, że miedź okazuje się nie zielenieć przy czym jest dość poddańcza w swej strukturze, więc łatwo mi było poprawiać ją, zwłaszcza, że na drugim okręgu trzy razy się poprawiałam.
Kiedy już poczyniłam podstawę i po-ubolewałam, że nie mogę tego tak zostawić, bo przecież gwiazda mi się rozjedzie jak jej nie przymocuję, zabrałam się do zawijania. Tym razem srebrem.
Powiem szczerzę iż cieszę się, że była przy mnie epicka muzyka bo nie raz miałam ochotę rzucić tym w diabły, ale chęć posiadania własnych pentagramów przemogła wkurwienie. Ile razy mi się ten srebrny drut 0,3 mm połamał to już nie zliczę. Nie mówiąc o tym, że na koniec musiałam poprawiać hybrydy bo mi paskud jeden wyrył bruzdy w paznokciach (i po raz kolejny się cieszę z hybryd, bo inaczej połamałabym moje prawdziwe pazurki!). Efekt po czterech godzinach mordęgi wyszedł zadowalający mimo, iż daleko mu do przedstawianych w internecie przykładów WireWraping.
Ale jedno Wam powiem. NIKT nie ma takich kolczyków i to mi wystarcza za satysfakcje ;)




śliczne, no, no masz talent! kolejny:0
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
ja to nie mogłabym takich kolczyków nosić :D wszystkie większe od ziarenka grochu mnie denerwują :D
OdpowiedzUsuńpomijając fakt ze ja bym takich nie dala rady prawdopodobnie zrobić :D z moim "talentem" :D
Mnie sie podobaja bez tego owijacza, ale rozumiem Twoj projekt i wiem bez owijacza raczej by sie nie dalo. I podziwiam, bo to trudna sztuka jest, ja nie umiem.
OdpowiedzUsuńSzczerze powiem, że mnie się też bardziej bez owijania podobają, no ale cóż, niemiałam jak przymocować gwiazdy pentagramu by mi sie nie rozjechała
UsuńAleż z Ciebie zdolniacha :) kobieta wielu talentów !! Super Ci to wyszło, a satysfakcja musi być wielka.
OdpowiedzUsuńZa biżuterią nie przepadam;) Do pentagramów też mnie nie namówisz ale twórczą duszę rozumiem;)))
OdpowiedzUsuńPs. Za to Ci napiszę, że też miałam akcję z torbą kupioną przez internet;)))) Kupiłam na gruponie torbę skórzaną (o naiwności ludzka!!!) i przyszedł taki badziew, że aż żal, że przesyłka nie zaginęła;)) a strona z danymi do zwrotu jest - taram tadam - nie aktywna!!! A jakże;)))
dobra robota :)
OdpowiedzUsuńKobieta zarobiona :D hahaha :D jak nie paznokcie to kolczyki, programowanie, pisanie... Ej :D
OdpowiedzUsuńZ tym programowaniem to lekko przesadziłaś, granie chyba mialaś na myśli :P
UsuńPrzepiękne :))) Niestety nie noszę kolczyków, bo Edek (papug) lubi się nimi bawić i mógłby przy okazji urwać ucho :P Ale popatrzeć zawsze mogę na takie cuda. Z przyjemnością :D
OdpowiedzUsuńŚliczne kolczyki :)
OdpowiedzUsuńZapraszam także do siebie na nowy post - KLIK
Ja nigdy nie miałam cierpliwości i wystarczająco zręcznych palców. Ale Tobie nieźle to wychodzi. ;) Może kiedyś uda się coś bardziej skomplikowanego zrobić, nie poddawaj się.
OdpowiedzUsuń