piątek, 1 lutego 2019

Koniec z pisaniem

Nie, nie, spokojnie nie chodzi mi o bloga. Tutaj jeszcze na pewno chcę być. Od pewnego czasu jednak próbuje oswoić się z myślą, że z pisaniem jako takim już mi nie po drodze. 

Nie bardzo wiem co to mogło spowodować. Ichi uparcie twierdzi, że mam lenia, ale mieć lenia około roku to chyba przesada. Nie mówiąc już o tym, że w zasadzie nie mam o czym pisać, bo Vena spierdoliła do ciepłych krajów albo do innego uniwersum. 

W PozaŚwiecie też mi nie po drodze. Leto widzę coraz słabiej, nie mówiąc już o tym, że nie słyszę wodospadu.

Mówiąc o słyszeniu... muzyki też już nie widzę, nad czym ubolewam całą sobą. Jeśli ktoś czytał kiedyś kategorię "Widzialne nuty" wie o czym mówię. Epic już nie działa na mnie tak jak kiedyś. Może się starzeje. 

Czas mój i moje myśli głównie wypełnia teraz robota i plany finansowe. Filmów coraz mniej oglądam, no chyba, że weźmiemy pod uwagę speedbuildy domków w Simsach i tutoriale paznokciowe. Z roboty przychodzę tak zmęczona, że albo bezmyślnie gapie się w internety albo wolę zając się zamiataniem niż nawet graniem ( o zgrozo!, SKS!) Mam wrażenie, że doba skróciła się o połowę, a jedyne chwilę ze słowem pisanym to słuchane audiobooki.

Nie po drodze mi więc pisać.
Nie po drodze mi do PozaŚwiata. 
Nie po drodze mi do wyobraźni. 

Smutne to, kurwa.

A nawet jak już coś zakiełkuje. Jakieś malutkie, maleńkie, mikroskopijne ziarenko pomysłu na historię... Okazuje się, że napisana jest płaska, bez polotu, meh i w ogóle bez duszy. Ech...

Straciłam swój talent? Czy może to zwyczajnie dłuższy urlop? 

5 komentarzy:

  1. chyba czasem trzeba wziąć urlop mentalny a potem radość pisania sama wróci:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. może po prostu masz za dużo rzeczy na głowie, a to pewnie nie sprzyja :) niestety, na wenę chyba nie ma dobrego sposobu :) kapryśne to takie i ciężko okiełznać :) może przyjść czas, gdzie pomysły przychodzą jeden za drugim i może przyjść taki, że cokolwiek się w głowie pojawi, ciężko to dokończyć tak, żeby zadowoliło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam tak z paroma rzeczami... Mam wrażenie, że po prostu... Dorosłam i jakby trochę zatraciłam pewien aspekt wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Talentu sie nie traci, siły i inspiracje owszem. Wiesz, to chyba jakas Styczniowa fala, ze od Najmocniejszych i Najbardziej utwierdzonych ludzi slysze"nie wiem kim jestem i co lubie". Moze potrzebujesz zmiany trybu zycia? I to taKiej porządnej?
    Jesli to dla ciebie w glebi duszy "smutne, kurwa" zawracaj! Juz cce tu nie ma, rusz dupsko!
    luna-in-the-mira.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam czasy z liceum, kiedy (nie chwaląc się) byłam najlepsza z pisania wypracowań, rozprawek, felietonów - wszystkiego. Mieliśmy bardzo wymagającą polinistkę słynącą z tego, że nikt nie dostaje u niej oceny wyższej nic 3 z wypracowań i innych pisarskich sprawdzianów. Mieć u niej 4 to jak mieć 6. Tak kochałam pisać, że zawsze z wszystkiego miałam 4 albo 5. Podbudowało mnie to ogromnie i zawsze czułam, że pisanie, dziennikarstwo to jest coś, co chcę robić w życiu. Z czasem jednak to przepadło. Może za mało się staram? Ilekroć siadam i próbuję coś napisać - mam pustkę w głowie. Nie wiem, co się stało, ale masz rację, takie poczucie, że coś się kończy jest bardzo smutne.

    OdpowiedzUsuń