Odkąd pamiętam uwielbiałam postrzegać świat w nieco innych barwach, bardziej fantastycznych, wyobrażeniowych. Nasz świat realny też był piękny chwilami, więc zapragnęłam tak bardzo dzielić się z nim tym co widzę.
Na osiemnastkę między innymi dostałam swój pierwszy, maleńki aparat cyfrowy. Pragnęłam dzielić się widzianym pięknem. Pokazać innym jak cudowne momenty można uchwycić. Swego czasu zamieniłam aprat na lepszy i potem jeszcze lepszy, ale wciąż czegoś mi brakowało.
Widok ode mnie z balkonu z mieście rodzinnym
Kiedy pojechałam do UK, po wydaniu ćwierci pierwszej wypłaty na ukochany laptop (który teraz spędza swoją emeryturę u mojego łojca zupełnie nie używany), zajęło mi kolejne dwa lata na uzbieranie na porządny, niewiele droższy od laptopa aparat. Upatrzone lustro. Kupiłam też do niego kilka drobiazgów i razem z Krótkim wychodziliśmy na polowania.
A czasem nawet nie wychodziliśmy bo przecież moją ukochaną techniką było (i nadal jest jeśli mam wybierać): macro. Ustawiałam więc plany zdjęciowe w domu, kombinując jak koń pod górę z pustym wozem.
I pewnego dnia po prostu odłożyłam aparat i leży do tej pory. Potem przyszła pora na biżuterię, no bo przecież można to sprzedawać, a koro siedzę na bezrobociu to każdy funt się przyda.
Niestety nie wyszło mi to ani jakoś specjalnie zajebiście, ani kokosów nie zarobiłam. Potem drut zupełnie przestał mnie słuchać i jak wiecie z posta o pentagramach mam z nim niezłe przejścia.
W między czasie po uwielbiałam jeszcze robienie łapaczy snów i kotków ze skarpetek. Był także maleńki epizod z origami.
Tak więc po zrobieniu kilku kotów, skarpetki mnie przestały lubić, zapewne dlatego, że je dźgam igłą. Zatem Nekuś obiecanego prezentu nie dostał, bo zwyczajnie mi wychodziło jakieś koślawe coś zamiast kota. Origami poszło do lamusa bo jednak nie okazało się takie fajne jak bym chciała. A moje zdolności manualne takie zdolne jak tego oczekiwałam. Łapacze porobiłam dla tych którzy je chcieli, nawet chyba dwa sprzedałam, ot interes życia.
Nie mówiąc już o tym o czym pisałam poprzednio czyli pisanie jako takie. A nawet wiersze (!)
No nie ma co. Twórcza ze mnie osoba.
Tylko co z tego skoro właśnie wszystko mi umknęło. Papier do origami leży gdzieś w teczkach, skarpetki noszone są na nogach, tasiemki leżą odłogiem tak samo jak druty i koraliki, aparat schowany głęboko w szafie. Pliki z pisaniem poukrywane w folderach, a zeszyty z wierszami na półkach.
Czuje się tak jakoś nijako bez pasji, tak szaro i buro jak zwykły człowiek. A ja przecież całe życie pragnęłam najbardziej by być niezwykła!






a może trzeba by wyjąć papier, skarpetki, iść na spacer z aparatem? obudzić dawne pasje?
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Próbowałam wierz mi. Ale za każdym razem się to fiaskiem kończy
UsuńA może czas na coś nowego;)))
OdpowiedzUsuńKiedyś uwielbiałam robić kartki. Teraz proszę spróbuj mnie do nich zmusić;)) Nie zarzekam się, że ich już nigdy nie zrobię, ale kuszą mnie nowe rzeczy.
Może musisz odetchnąć a może potrzebujesz natchnienia?
A może - jak niektórzy - tworzyłaś gdy było Ci źle i gdy wyszłaś na prostą już tej odskoczni nie potrzebujesz?!?
Teraz wzięłaś się przecież za paznokcie, do tego też potrzeba talentu:)
W sumie jest racja w tym co mówisz :)
UsuńDo pasji zawsze możesz wrócić, a masz je naprawdę różnorodne i ciekawe. Nigdy nie wiadomo, kiedy człowiek poczuje ten zew :D
OdpowiedzUsuńOj bardzo twórcza :D ciekawa i nie nudna :)
OdpowiedzUsuńWidok z balkonu piękny :)
OdpowiedzUsuńZapraszam także do siebie na nowy post - KLIK
Nie ma nic złego w tym, by ciągle próbować nowych rzeczy. I szukać należy do skutku, nie przejmując się odrzucaniem tego co nam nie "podeszło". Jestem pewna, że gdzieś za rogiem czeka na Ciebie coś fascynującego :)
OdpowiedzUsuńPiękny widok z balkonu!
OdpowiedzUsuńWidok z balkonu zapiera dech :)
OdpowiedzUsuńNie ma co się poddawać, jestes bardzo kreatywną osobą i człowiek uczy się przez całe życie, testuje nowe pasje, czy dają radość, czasami jest tak, że tylko przez jakiś czas czymś się zachwycamy.
OdpowiedzUsuńWarto próbować nowych rzeczy, zawsze lepiej czegoś spróbować i odrzucić, niż tylko o tym myśleć.
Słodki ten kotek <3
Pozdrawiam serdecznie :)