piątek, 7 czerwca 2019

Rapcia

Muszę się przyznać, że bałam się bardzo. No przeogromnie. A, jako, że jestem rybką to dualnie w tym samym momencie byłam święcie przekonana, że wszystko będzie w jak najlepszym porządku! Ale do rzeczy.

Postanowiliśmy wyjechać na wakacje w maju, gdzieś w okolicach już marca Zaklęcie wpadł na pomysł pojechania samochodem. Ogarnął koszty i wybraliśmy auto. Mieliśmy dostać Toyotę Yaris, czerwoną do tego, więc mocno się przygotowywałam na taki właśnie samochód. Z racji oszczędnej części osobowości postanowiłam, że skoro mam tyle wydać na wynajmem auta to zahaczymy też Zgorzelec przed wyjazdem do Czech (wakacje zagramanicą, nie ma co, powodzi się :P), na urodziny mamy Zaklęcia (wspominałam Wam kiedyś, że moje Zaklęcie jest Czechem? :P )

W dniu wyjazdu jednak okazało się, że Yarisa jest w warsztacie (w Czechach właśnie) i w związku z tym dostaliśmy Skodę Rapid. Jak zobaczyłam ten wóz w internetach to normalnie przeraziłam się na maksa! Przecie to limuzyna, ja nie umiem takim wielkoludem jeździć!

Ale twardo postanowiłam jechać!

I okazałam się urodzonym kierowcą BMW! Już na samym wyjeździe z miasta wrypałam się na prawy pas zupełnie bez kierunku, a potem na lewy na rondzie, bo jakoś mi się nie ogarnęło, że to rondo jest dwu pasowe. Pan w samochodzie za mną chyba przeklina mnie do dziś. I ma do tego pełne prawo. Na swoją obronę powiedzieć mogę jedynie, że byłam tak przerażona wielkością tego auta, iż nie myślałam po kierowcowemu. Ubolewam i mocno przepraszam!

Na autostradzie byłam drugi raz w życiu, pierwszy raz na polskiej. Wedle Zaklęcia jeżdżę miodzio po trasie, tylko w mieście się gubię :P Pod Wrocław jednak dojechałam i potem zmieniłam się z Zaklęciem. Pozwoliłam mu prowadzić do Czech i po Czechach, podczas gdy ja z siedzenia pasażera zaznajamiałam się z Rapcią i przyzwyczajałam do jej gabarytów :)

Zaowocowało to pięknym powrotem do domu (łącznie z półtora godzinnym korkiem) kiedy po drodze w Zgolku zabraliśmy Cioteczkę Toć to Anioł Nie Kobietę :) Usłyszałam, że prowadzę pięknie i w ogóle Ciotencja ze mnie dumna. No nie powiem, serce pokraśniało ;-)

Wakacje się udały, czeskiego nadal nie umiem, choć sporo rozumiem ;-) Rodzinka Zaklęcia nadal przyjmuje mnie dość miło, a jego mama nadal totalnie nie przejmuje się tym, czy ją rozumiem, czy nie ^^

 Spokojnie, nie zjadłam tego sama ;P 




5 komentarzy:

  1. no no, dzielna z Ciebie kierowczyni! Super razem wyglądacie:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O matulu! Można wynajać auto! Czuje się jak w ciemnogrodzie :P

    Odpoczęłaś widzę :D Brawo za jazdę i jak już ktoś chwali to w ogóle :D Jakiedyś tak przewiozłam babkę po autostradzie aż jej się zrobił wylew pod okiem xD

    OdpowiedzUsuń
  3. No to super. Nagrodą za piękną jazdę były udane wakacje, wszystko gra :)))

    OdpowiedzUsuń