wtorek, 28 kwietnia 2020

Pamiętam i tęsknie...


Pamiętam, że jak przyszła do mnie tego pierwszego dnia, lekko rozejrzała się ciekawie po czym znalazła najmniejszy pokój najbezpieczniejsze miejsce i spędziła tam bite 5 godzin nie wyściubiając nosa. Zawsze byłam ciekawa co wtedy myślała, ale nigdy mi nie powiedziała.

Pamiętam, że po pierwszej nocy szukałam jej po całym mieszkaniu nie na żarty przestraszona, że wyparowała z, zamkniętego przecież, domu. Znalazłam ją pod zlewem. Wejść weszła, ale szafki od wewnątrz otworzyć już nie potrafiła.

Pamiętam, jak kiedyś zaszczyciła mnie swoim ciepłem przez całe trzy sekundy, gdy położyła mi się na kolanach. No może cztery, udało mi się przecież zrobić zdjęcie.

Pamiętam pierwszego sylwestra, gdy siedziałam z nią najpierw w łazience, a potem pozwoliłam ukryć się w szafie przed hukiem. Potem już się nie przejmowała.

Pamiętam jak myłam okna. Straciłam ją z oczu na dwie sekundy i już była po drugiej stronie parapetu. Serce mi wtedy mało przez gardło nie wyskoczyło. Podobnie jak wtedy, gdy ponownie nie umiałam jej znaleźć, a tym razem schowała się na szafie między kontenerkiem, a zapasową kuwetą i całą masą folii bąbelkowej.

Pamiętam jak wskakiwała do wanny i głośno ze mną dyskutowała na ten temat, albo jak morderczo patrzyła, gdy ją wykąpałam. Była bardzo nie zadowolona, gdy się ją kąpało, ale nie uciekała, jedynie oburzała się słusznie i wyrażała swoje zdanie.

Pamiętam jak pierwszy raz dałam jej przysmak, a także jak kiedyś zwymiotowała po zbyt łapczywym piciu zimnej wody. Pamiętam, jak wyciągała łapkę by coś jej dać i jak głośno prosiła, by pozwolić jej spróbować wszystko, co robiło się w kuchni. Tym sposobem dowiedzieliśmy się, że nie lubiła ziemniaków, ogórków, pomidorów ani jabłek.

Jeszcze zanim wprowadził się Zaklęcie, przesiadywała ze mną przy komputerze i razem prowadziłyśmy gildię.

Miała specyficzny sposób oznajmiania, że jest głodna. Wołania na kanapę, by ja pogłaskać i uśmiechania się krzywo z jednym kącikiem pyszczka podniesionym do góry. Lubiła czytać ze mną książki niedzielnymi porankami i grzać się w cieple komputera Zaklęcia. Lubiła leżeć w słońcu latem na parapecie i wylegiwać się na kartonie. Lubiła głaskanie po brzuszku i surowego kurczaka.

Lubiła nie być sama, ale nigdy nie narzekała, gdy musiałam iść do pracy.

A kiedy pierwszy raz sama się do mnie przytuliła, po prostu się popłakałam….

Wciąż bardzo za nią tęsknię…

4 komentarze:

  1. bardzo mocno Cię przytulam.... strata przyjaciela boli:(
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety to jeszcze długo może boleć, ale wierzę, że sobie z tym poradzisz.

    Dużo siły!

    OdpowiedzUsuń