niedziela, 24 maja 2020

Dam sobie radę

Zaklęcie mi powiedział kiedyś, ba powtórzył nawet kilkakrotnie, że, gdy skończę trzydzieści trzy lata przestanę tak bardzo się wszystkim przejmować.

Skończyłam zatem trzydzieści trzy lata. Te pamiętne trzydzieści trzy lata, o których zapomniał mój ojciec, a w który to dzień postanowiłam że więcej do rodzinnego miasta na urodziny nie pojadę. Skończyłam te trzydzieści trzy lata, tego dnia, kiedy przyszła żona mojego ojca oznajmiła mi, że jeśli nie chcę, to nie muszę być świadkiem na ich ślubie. Skończyłam trzydzieści trzy lata łykając laktazę w tabletkach, by móc wypić mleczną czekoladę i opowiadając przyszłej żonie mojego ojca o Mizi, o którą nie zapytała mnie od tamtego czasu. Skończyłam trzydzieści trzy lata czując się w domu "rodzinnym" jak niezbyt wyczekiwany gość. Skończyłam trzydzieści trzy lata wierząc Zaklęciu bezgranicznie.

Ale nie. Nie przestawiła się żadna magiczna wajcha. Nie przesunął się żaden magiczny przełącznik. Nie wcisnął się żaden magiczny przycisk i nie opadła żadna magiczna bańka. Skończyłam trzydzieści trzy lata i nadal niesamowicie wszystkim się przejmuje i trafia mnie jasny szlag. To drugie ostatnio nawet dość często, dużo częściej niż bym chciała.

Właśnie dziś skończyłam "Rękę Mistrza" S. Kinga i stwierdzam, że przydałaby mi się taka REBA, asystentka do spraw zarządzania zasobami złości. Mogłabym jej wykrzyczeć jak bardzo wkurwia mnie ten pojebany świat. Jak bardzo wkurwia mnie olewka mojego ojca. Jak bardzo wkurwia mnie to, że nie udało mi się uratować Mizi, jak bardzo wkurwia mnie, że moja gildia umarła, jak bardzo wkurwia nie, że nikt nie dba o relacje ze mną, ale ja mam dbać o wszystkie. Jak straszliwie wkurwia mnie, to co robią w mojej pracy, której nie mogę stracić, bo przez cholernego wirusa nie ma już rynku pracownika (a przy rynku pracownika już wystarczająco trudno było mi znaleźć pracę). To, że nagle po trzech miesiącach się obudzili i będą robić dezynfekcję dwa razy dziennie w związku z tym my spotykać się między zmianami nie możemy, w związku z czym zamiast o czwartej wstaje teraz o trzeciej trzydzieści, a w domu i tak jestem po piętnastej. Jak bardzo wkurwia mnie, że w dniu gdy wypisałam się z listy oczekujących na fizjioterapię kręgosłupa (bo czekam od września, a był marzec i nie bolało to oddałam miejsce komuś kto bardziej potrzebuje), znów zaczął boleć i teraz sama muszę sobie z tym radzić. Jak mawia Wiedźma Rodzicielka - Każdy dobry uczynek prędzej czy później zostanie ukarany. Jak strasznie wkurwia mnie, że mam coś w głowie, ale nie mogę skonsultować się z neurologiem bo wizytę z marca przełożyli mi już trzeci raz tym razem na lipiec. A nader wszystko jak strasznie teraz wkurwia mnie ta grzywka, ta firana do samego nosa, a fryzjer dopiero w połowię czerwca.

Ale dam sobie radę.

Bo kto jak nie ja?

Ogarnę autobusy. Swoje, nie swoje, ale załatwię, dopłacę, dojadę. Nawet jeśli nie będzie mnie w domu dłużej niż powinnam. Dopóki mam pracę będę do niej chodzić. Nawet jeśli przez to szaleństwo nie mogę adoptować kota, nawet jeśli nie pojadę na ślub mojego taty (przecież mają zastępstwo na świadka w razie czego). Nawet jeśli tak bardzo mnie boli to o czym nigdy z nim nie porozmawiam. Nawet jeśli ta robota i dojazdy do niej tak mnie wpieniają. Nawet jeśli nie mogę teraz zrobić nic. Dam sobie radę. Bez REBY za to z Zaklęciem. Z mega wkurwieniem. Z zaciskaniem zębów, ze słuchawkami na uszach, z bateriami w puszkach.

Dam
Sobie
Radę.

No chyba, że w końcu kurwica mnie jebnie i ostatecznie trafi mnie szlag jasny, zejdę na zawał od tego całego wkurwiania, wtedy sobie rady nie dam. Ze wszystkim innym sobie poradzę.

Czyż nie?

14 komentarzy:

  1. Dasz radę. Ze wszystkim . To jest ta magiczna moc co przychodzi z wiekiem!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję tylko, że nie wiekiem od trumny ^^

      Usuń
  2. Przede wszystkim - najlepsze życzenia ... (w miejsce kropek wpisz właściwe;)

    Porozmawiaj z ojcem... To facet, oni nigdy się niczego nie domyślają im trzeba wprost.

    Świat mniej boli po czterdziestce, więc Zaklęciu się po prostu pomyliło;)))

    A nowego kota może gdzieś na FB czy innym takim miejscu znajdziesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ojcem już próbowałam rozmawiać, w zamian za to dostałam naręcze pretensji i brak zrozumienia, więc nie, drugiej próby nie podejmę :(

      Usuń
    2. Szkoda, że nie umie z Tobą pogadać... Myślę, że coś by to ułatwiło.

      Usuń
  3. Dasz sobie radę! A w razie czego masz nas, tu możesz wykrzyczeć wszystko.
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedę tak psioczyć i narzekać jeszcze troche to przestaniecie miec siłe mnie odwiedzać. Samej mi by się nie chcialo chodzć do osoby tak negatywnej, ale im bardziej chce coś z tym zrobić tym gorzej mi idzie.. :(

      Usuń
    2. To samo albo podobnie mogłabym pomyśleć o sobie, ale wiesz co? Nie wolno tak... To, że mamy cięższe okresy, nie znaczy, że w sumie jesteśmy mniej pozytywne, czy niedobre :P Kto wrażliwy i naprawdę jest z Tobą, ten zrozumie :)

      Usuń
  4. Zły wilk ;) I bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie co ma być :) spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, życzę, żeby świat wkurwiał trochę mniej!
    Trzymaj się i wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś w chuj silna, tak czuję.
    Najlepszości! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy to całe szaleństwo się skończy, wyjdziesz z tego silniejsza. Mówią, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, ale w tym momencie ogromnym sukcesem będzie samo przetrwanie... Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń